Czy to Wasza młodość


…czy tyko moja?

Końcówka młodości. Za mojej młodej młodości, czyli za Gomułki nie było gum do żucia, ani vibowitu, lodówka była luksusem. Ale Sporty były, a jakże, w czasach vibowitu i gum, to przemianowano je na Popularne. Jacek i Agatka oraz syfon się zgadzają. :+1:

yyy…a można nie przyznać się? :thinking:

Do niczego się nie przyznawaj. Przecież widzisz to wszystko pierwszy raz w życiu. A niech tylko który spróbuje powiedzieć, że nie… :wink:

6 polubień

Ty za młoda jesteś na te luksusy, co je tam widać na tem załączenem obrazku.

a kolejkę bez kolejki pamiętacie?


Na tamtym pierwszym obrazku to moje dzieciństwo chyba - czyli ja stary(szkoda).

Ja nic nie pamiętam :stuck_out_tongue_winking_eye:
yyy… a może to Alzheimer? :thinking:

człowiek był szczęśliwy, że dostał gumę do życi…nie to co teraz ROZPASANIE TYLKO (!)

Pamiętam wszystkie te gadżety i dołożyłbym więcej. W chacie nadal mam banknoty z tego czasu, słoik z monetami, masę książek i oczywiście wspomnienia.
Mimo, że te czasy kojarzą mi się z młodością, to nie chciałbym, by wróciły w takim PRL-owskim wydaniu.
Może jestem stary, ale 200km na rowerku niedawno za jednym razem pykłem …

Czasem śmiesznie było przynajmniej w/g filmów np.Barei.

Młodzieżowe hasło dnia wtedy: Sport to zdrowie, a Giewont, to turystyka. Oczywiście znam to z opowiadań starszych :stuck_out_tongue_winking_eye: :upside_down_face:

oczywiście :wink: I przez ten brak rozpasania dzieci się skupiały, nie próbowały nawzajem pozabijać a na ZPT piekło się ciasto i posługiwało młotkiem. Teraz nie do pomyślenia, bo po pierwsze n.nie będzie kupował młotka za swoje a po drugie ryzyko, że ktoś albo nie przeżyje przybicia albo rodzic przyjdzie z awanturą, że np. dziecko się zestresowało.

Jak by Tobie opowiedział Tobie, co się robiło, gdy byłem dzieckiem za głowę byś się złapała. A szkolni psycholodzy pomdleli by i dzisiejsi rodzice.
Przyjście do domu z podbitem okiem, czy rozciętą warą nie było niczym szczególnem. Ale honor się miało.

Częściowo tak. Pamiętam wibowit, donalda i mleko/śmietanę w szkle.

Do tej pory się dziwię, że wszyscy przeżyliśmy.

Tak…Widziałem Cie na długiej przerwie jak leciałaś do kiosku po jakieś mocne fajki …zawsze jak rzucili towar świeży :wink:

Ale to pewnie pani nauczycielka mnie wysłała :wink:

:rofl:
Pewnie tak…

A wiesz, że zjeżdżaliśmy sankami z Wiejskiej i te sanki zatrzymywały się sporo za skrzyżowaniem z Górską? A przecież tamtędy samochody z Olsztyna jeździły, a sam wiesz, ze na trasie jest większa prędkość niż w mieście. Gnały jak szalone a i tak nikt nie zginął :wink: