Bo podobno dzieci po szkole chodzą teraz do Maca bo są głodne ![]()
Wypowiem się bardzo oględnie: nikt nie ma obowiązku stołowania się w szkole. Dziecko ma prawo przynieść sobie z domu drugie śniadanie, a obiadek zjeść w domu po lekcjach.
Nie stołowałam się nigdy w zakładach zbiorowego żywienia (obiady w szkołach i całodzienne wyżywienie w stołówce akademickiej). Nie pasowało mi, więc żywiłam się na własną rękę i nikt z tego powodu nie robił mi żadnych przykrości.
Teraz dzieci chodzą przed,po i w czasie szkoły do Żabek aby nie głodować.Powinny odżywiać się tak,jak miejmy nadzieję odpowiedzialni rodzice je nauczą.
Widzę to na co dzień: dzieci wydają większość posiadanego kieszonkowego w żabce: na lody, hod-dogi (teraz także frytki, bagietki i pizzę) chipsy i słodkie napoje reklamowane przez YouTube’rów. To trwa już dobrych parę lat. To przykre, że młode pokolenie żywi się takim szitem… reklama i bliskie sąsiedztwo tego typu sklepów są skuteczniejsze niż akcje profilaktyczne zachęcające do dbania o siebie… Dziecko które wcześniej zapchało się towarem z żabki nie będzie chciało jeść zbilansowanego posiłku…
Niedawno zdałam identyczne pytanie
No cóż - wile hałasu moim zdaniem o nic. Najlepiej to ktoś skomentował : gdyby zamiast planetarna mówc zdrowa - z bezmięsnym piątkiem ( zgodnie z nauką koscioła) to chyba nie byłoby tyle protestów.
Bo o co chodzi? O ten jeden obiad -nie dzień - wegański? w tygodniu raz. 2 razy mięso ( świeże ) i raz ryba. O te zupy 2 razy na warzywnym wywarze? ja wiem - rosół czy krupnik lubi być na mięsie, ale juz taka ogórkowa czy krem z cukinii - niekoniecznie. O to by wiecej surówek a mniej cukru?
U nas w przedszkolu od początku czyli juz 10 lat jest tak podobnie, choć może do tej pory nie tak formalnie. Są rzeczy które dzieci chcą jeść i takie które nieco mniej. I tak wygrywają pierogi, naleśniki, spaggetti i pomidorowa z makaronem.