Dzień dobry w Dniu Porządkowania Komputera

A także w dniach:

  • Światowy Dzień Kociewia (kto mi to wytłumaczy?)
  • Światowy Dzień Suchych Nasion Roślin Strączkowych
  • Międzynarodowy Dzień Epilepsji
  • niemiecki Dzień Hospicjum Dziecięcego
  • Rosja: Dzień Dyplomaty
  • Dzień Mincerza
  • Dzień Gaśnicy Pożarów (wynaleziona w 1863 roku)

Orkan się dobrał także do moich zdjęć

4 polubienia

Marne dzis te dni.

2 polubienia

Coś Ty… niezłe. Łapiemy za gaśnice i uruchamiamy! Wiesz, jaka fajna będzie zabawa? Pamiętam tę zabawę jeszcze z akademika :sunglasses: Fajnie było! :joy:

2 polubienia

Ja z akademika niewiele pamiętam. Pijany byłem przez 5 lat.

2 polubienia

No my akurat w trakcie spieniania całego korytarza też raczej byliśmy w stanie wskazującym :wink:

3 polubienia

A zjeżdżaliscie na desce do prasowania że schodów? My tak.

2 polubienia

My nieeee… Raczej byliśmy w pokojach lub na własnym korytarzu, no wiesz… rada mieszkańców i te sprawy, a o miejsce w akademiku łatwo nie było :wink:

1 polubienie

Oj tam. U nas to była anarchia. Arbuzem w piłkę graliśmy na korytarzu.

1 polubienie

Potem niestety trzeba było zażyć lek:

1 polubienie

Ja już więcej nic nie opowiem, bo mogę zostać rozpoznana przypadkowo przez kogoś z netu, kto to przeczyta :joy: Jestem spokojna kobietą i nie znam się na tym, co się wyprawia, gdy humory dopisują.

1 polubienie

Kazdy tak gada na trzeźwo.

1 polubienie

Nasze leki kupowało się po cichutku :sunglasses:

2 polubienia

@Devil
Ja nie zjezdzalam. Ale za to w wieku 7 lat w owczesnym sanatorium (cos w rodzaju kolonii, prowadzone przez siostry zakonne) wspinalam sie po zewnetrznej stronie poreczy schodow. Doszlam jednakze do pierwszego pietra tylko, bo jedna siostra z przerazeniem w oczach mnie sciagnela na ziemie. Rowniez w przenosni bo kilka dni za kare przelezalam w izolatce. W tej izolatce to byly najbardziej spokojne moje dni. Bylo duzo ksiazek i klocki. Poza tym wpadlam na pomysl zeby odmowic kilkanascie pacierzy a moze nawet kilkadziesiat i miec ten przykry dla mnie obowiazek z glowy na kilka dni
Oj rozrabialam ja tam niezle. Najgorsze :scream: jednak bylo ze probowalam wtedy juz prowadzic z siostrami dyskusje filozoficzna na temat paradoksow w religii !!! ktora zawsze konczyla sie karą lub upomnieniem

2 polubienia

Zielsko było codziennie. Sesja w styczniu i czerwcu.

1 polubienie

Kolonie z zakonnicami? Trauma pozostała? :wink:

1 polubienie

Zadna trauma
Siostry byly spoko a kary lagodne. Nawet mama karala mnie duzo surowiej
A rozrabianie to wtedy bylo moje drugie imie

Mnie chcieli ministrantem zrobić ale zagroziłem że jeśli do tego dojdzie to rzucę się z kościelnej wieży.

2 polubienia

@Devil
A mnie nie chcieli przeniesc o dwie klasy wyzej jak sugerowala nauczycielka, wiec nudzilam sie w szkole okrutnie (dlatego te 3 miesiace w sanatorium i kolejne 3 na Slasku u cioci)
Bo zeby nie umrzec z nudow:

  • podpowiadalam kolezankom uciesznie na przyklad pani kazala wymienic dni tygodnia, dziewcze dotarlo do czwartku i piatku no to szybko podpowiedzialam: szóstek, siódmek… dzieci mialy ucieche nauczycielka juz mniej
  • albo zbieralam sobie gruszki idac do szkoly kolo sadu a na lekcjach ustawialam je na lawce i wcinalam. Nie wiem dlaczego pani to przeszkadzalo, przeciez jadlam po cichu


Straczkowe lubie. Namoczone i ugotowane. Fasolka po bretonsku to bywala ostatnia deska ratunku zglodnialego turysty czy studenta :wink:

3 polubienia

Jaka trauma, ja tez jezdzilam na kolonie z zakonnicami. Ksiadz proboszcz urzedujacy w okolicy byl OK, lapy trzymal przy sobie, a nauczyl nas grac w pokera i ruletke. A te ostatnia mial prawie profesjonlna. Siostrzyczki rozmodlone niespecjalnie przemeczaly sie opieka nad dziecmi, wazna bylo, zebysmy sie na posilkach w komplecie stawiali.

2 polubienia