Dziś święto flagi Jamajki!

Nie istnialo w calej Europie.
Oczywiscie ze w gettach czy w malych skupiskach,bawiono sie przy tym…Ale tak na serio,na przemyslową skale,drzwi otworzyl Clapton w 1974 roku,nagrywając I Shot The Sheriff…

2 polubienia

To jeszcze raz Alcapone z festiwalu w 1973 roku w Edynburgu. Spodobało mi się szczególnie pierwsze nagranie.

Ciekaw jestem, jakby zareagowała publiczność w kraju, gdyby ktoś a taką muzyką w tamtych latach wystąpił.

1 polubienie

Najlepsza muzyczka z tamtych rejonów to DUB.(dla mnie)
"Dub – technika przetwarzania nagrań muzycznych (głównie z gatunku reggae), eksponująca zwłaszcza sekcję rytmiczną (bębny, bas), powstała na Jamajce w latach siedemdziesiątych XX w. Obejmuje zarówno przetwarzanie muzyki na żywo (przez realizatorów dźwięku, tzw. dubmasterów), jak i nagrania studyjne. Technika dub skupia się na wybranym elemencie nagrania, który w wersji oryginalnej pozostaje na dalszym planie. Z reguły w nagraniu dub pomija się oryginalny wokal, czasem jest ono wykorzystywane jako podkład do toastingu.

Współcześnie dub stał się też osobnym gatunkiem muzycznym, obejmującym głównie nagrania instrumentalne, oparte przede wszystkim na transowym brzmieniu basu i perkusji, zmodyfikowanym przez efekty akustyczne (np. delay, reverb), nadającym im charakterystyczną dla muzyki dub głębię oraz pogłos."

3 polubienia

A na chłopski rozum ma być tak: reggae raczej instrumentalny z dobrym basem i sekcją rytmiczną.

1 polubienie

W polskim wykonaniu reggae nie bylo. Ale poniewaz tata mial sporo kolegów marynarzy to płytki w tym stylu przywozili jako ciekawostkę i tlo muzyczne do morskich opowiesci. Japońska ludowa tez sie trafiała (z chińską to bylo trudno ze wzgledu na niejakiego Mao).
W kazdym razie jak pozniej zaczynała się moda to rytm obcy nie byl. Zresztą te wszystkie “zdobycze” plus Luxemburg nauczyly mnie, że czego to ludzie nie wymyślą, żeby mniej lub bardziej rytmicznie pohalasowac? :wink::partying_face:

2 polubienia

Publicznosc to moze i prawidłowo, ale cenzura i I sekretarz??? :wink:

2 polubienia

Do Mikey Dreada mam szczególny sentyment. Spotkałem go w Gorzowie Wielkopolskim na festiwalu reggae, rozmawiałem, mam autograf na CD, kontaktowałem się mailowo.

W Gorzowie na koncercie dał niesamowitą mowę do Polaków, mówiąc byśmy docenili fakt, że odzyskaliśmy na nowo po czasach PRL-u Ojczyznę.
Szkoda, że już go wśród nas nie ma …

6 polubień

Do polskiego reggae mam, by się prawidłowo wyrazić … stosunek ambiwalentny. Reggae, szczególnie roots reggae jest związane z problemami czarnej społeczności, jej walki o wolność i wyzwolenie. A polskie reggae? Nie ma tego przesłania, jakie przyświecało muzyce z Afryki czy Karaibów. Oczywiście jest wiele polskich utworów reggae, które lubię i czasem słucham, ale to mimo wszystko nie to, co zawierają utwory ze wspomnianych miejsc.

Za niecałe dwa tygodnie znów będę na żywo oglądał kolejnego jamajskiego wirtuoza tej muzyki- Burning Spear. Jak ktoś chce, jeszcze ma szansę.

2 polubienia

Wiadomo, sa nurty muzyczne, ktore maja sens tylko tam gdzie powstają, reszta to juz cepelia “w stylu”
Jak czasem posłucham hiszpanskiego hardrocka to nie wiem na którą palmę uciekac. :wink:

2 polubienia

No to ja -jako naczelna IGNORANTKA :innocent: wyjaśnię to po swojemu:
Mamy tu skrzyżowanie dwóch równorzędnych dróg ,trochę asfaltu i trochę trawy na poboczach…i chociaż na Jamajce nigdy nie byłam , to mogę domniemywać ,że coś w tym jest.
image

2 polubienia

Tak na marginesie…
Właśnie się dowiedziałem ze w czerwcu zmarł Przemysław Jah Jah Frankowski,byly tekściarz i przez jakiś czas, wokalista grupy Basstion.
Przecinały mi się z nim drogi…Pracowaliśmy rownolegle w latach 90-tych w poznańskich radiach…Aż w 2002 obaj wpadliśmy na siebie w koszmarnej stacji RMI.Ja odszedłem po pół roku, Przemo chyba podobnie…Potem już tylko rzadziej i rzadziej…Ale dało się o nim słyszeć z Antyradia!

2 polubienia

Chistoria Sumerów jest ciekawa

Jamajka słynie jeszcze z rumu, jakby ktoś nie pamiętał!

4 polubienia

Najpopularniejszy to chyba ten

Jest kilka roznych odmian tej trucizny, ponoc 7. marka alkoholi najlepiej sprzedajacych sie na swiecie? Choć mniej nachalnie sie reklamujacy niz Bacardi z Bermudów.

2 polubienia

Mam wśród znajomych smakosza rumów. Twierdzi, że zwykły Havana rum najbardziej mu smakuje. Ja nie pogardzę niczym, co ma powyżej 0.5%, ale najlepiej to lubię sobie z procentowych spraw browara zapodać…

3 polubienia

Lubię ale ostatnio jakoś mi nawet to do głowy nie przyszło…Na to trzeba mieć czas i… następny dzień wolny.A i kompanija by się przydała

3 polubienia

Havana to prosty produkt. Jak na rum malo szkodliwy w razie jak przesadzisz.

Od tego zaczela sie nasza przygoda z rumem, jeszcze jak alkohol byl na kartki w pobliskim spozywczaku półki byly zastawione havaną. Nawet najbardziej zatwardziale okoliczne menele wolaly dykte przepuscic przez chlebek niz to pic.
Wiec sukcesywnie zapas wykupywalismy.
Zrobilam sie wtedy specjalistką od koktajli na bazie rumu :wink:
Teraz to zimą kieliszek plus dobra herbata (osobno!)
A ogolnie to ja wole piwo czy wino, jakos chyba zyciowy przydzial mocniejszych juz wypilam?

1 polubienie

Z rumów to najczęściej go właśnie degustuję z racji faktu, że wspomnianego kolegę od czasu do czasu odwiedzam.
Piwo też produkt prosty a zobacz, od setek jak nie tysięcy lat ma wzięcie…

1 polubienie

Za czasow licealnych czyli komuny dosyć głębokiej,istnialy w calym Poznaniu takie male "puby"pod auspicjami ZSMP w których podawano na dwa sposoby tzw. “marynarza”.Wódka plus cola i cytryna albo rum plus cola i cytryna.Kosztowalo to zdaje się,17 zl. ale własnie w kwestiach finansowych mam najwiekszy zawrót głowy :innocent:
No ale to chyba jeszcze nie byl ten czas by to mialo byc 170zl.

2 polubienia

Raczej tysięcy lat.
A jak Benjamin Franklin powiedział? To chyba bylo o winie, ale da sie i pod piwo podcagnac.
zdrowsze od wody, bo bakterii w tym nie ma

1 polubienie