Jak wielu znacie ludzi, dla których rozmowa telefoniczna nie jest prawdziwą rozmową?

Witam. Być może to z powodu, że zbyt rzadko rozmawiam przez telefon, ale dla mnie rozmowa telefoniczna jest tylko jakby protezą “prawdziwej” rozmowy. Czyli przez telefon mogę tylko co najwyżej umówić się na prawdziwą rozmowę. Przez telefon to tylko przekazać zwięźle niezbędne informacje, ale pogawędki to tylko w realu. Tymczasem są ludzie, którzy przez telefon rozmawiają zupełnie normalnie i to nawet przez ponad godzinę w ciągu jednej rozmowy.

Okazuje się, że nie tylko ja tak mam. Nie dawno w TV usłyszałem taki dialog:

-Musimy porozmawiać.
-Przecież rozmawiamy.
(powyższy dialog odbywa się przez telefon)

Zdecydowanie preferuję rozmowy twarzą w twarz. Niestety okoliczności z powodu mojego miejsca zamieszkania zmuszają mnie do rozmów telefonicznych. Dzisiaj, już zaliczyłam dwie rozmowy , jedną z bratem drugą z niedoszłą bratową.

Moja mama jak sie przyssie do telefonu to moze godzinami (doslownie) nadawac.
Zwlaszcza teraz jak ma internet i wiekszosc rozmow jest w abonamencie czy komunikatorach.
Strach telefon odbierac.

Zauważyłam,że moje rozmowy też nie są krótkie,sięgają blisko godzinę ale też i przekraczają te 60 minut.

Zależy o czym się gada. Pewne rzeczy wolę przegadać w realu patrząc rozmówcy w oczy. Przez telefon można pogadać o dupie i kupie.

W przypadku mojej mamy 60 minut to jest krotki monolog…

Nie mam z tym problemu. W rozmowie ważna jest treść a nie medium za pomocą którego się ona odbywa. Gdy nie było telefonów, internetu, komunikatorów, Skype’a – to faktycznie rozmowa osobista była jedyna możliwością. Tyle tylko, że byłą ograniczona do osób, które były fizycznie dostępne.
Oczywiście – gdy ma do wyboru: rozmowe bezpośrednia i telefoniczną, to wybieram te pierwsza. Ale dzięki urządzenioom typu “fernsprecher” jak mówią logicznie NIemcy, okazji do rozmów jest nieporównywanie więcej.

Mam podobnie, jak @mężatka
Dawniej, rozmowa przez telefon była u mnie, raczej krótkim komunikatem, dłuższe pogaduszki irytowały mnie. I to jeszcze wtedy, gdy nie znano komórek. Ale jestem w takiej sytuacji, że ludzie, których lubię, na których mi zależy, są bardzo daleko, bliższy kontakt jest uniemożliwiony. więc muszę odbywać długie rozmowy telefoniczne. Czyli, jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma…

Pogadac przez telefon to ja tez lubie. Ale pogadac a nie sluchac monologow.

Nie lubię rozmów przez telefon. Lubię widzieć mimikę, mowę ciała, reakcje odbiorcy. Tego zwykły telefon nie daje. Służy mi do krótkich konkretnych komunikatów, przekazania informacji, sprawdzenia, czy w rodzinie wszystko :wink: Zresztą w realu też nie jestem gadatliwa :slight_smile:

A nie lepszy jest złoty środek - video rozmowa przez Internet. :rofl:

Jest to rozwiazanie.
Ale nie dla kazdego. Moja mama wideorozmowe traktuje jak wywiad u Ireny Dziedzic - najlepiej prosto od fryzjera i odswietne ubranko. :wink:
Dobrze, ze w ogole nauczyla sie smarfona wlaczac i whatsappa obsluguje.
86 lat starannego omijania zdobyczy wspolczesnej techniki sie msci.

Jako jednostce aspołecznej, telefonicznie często łatwiej mi się komunikować, niż osobiście.

wolisz pic wodke do telefonu czy lustra? :sweat_smile: :sweat_smile: :sweat_smile:

Mało i rzadko pijam mocniejsze alkohole. Nie jest tak, że siedzę w lesie i nie wychodzę. Czasami ludzi widuję. :wink:

ta wodka to symbolicznie :wink:
ja ostatnio dziczeje w tej moje wsi, nawet lasu nie trzeba, wystarczy covid.

Ja jestem małomówna Z NATURY i dlatego wszystko mi jedno,w jakiej formie rozmawiam.
Rozmówcy jak dotąd nie narzekają ,że mnie nie widzą… :wink: :innocent:

W pewnym stopniu tak, ale chyba nadal czułbym się więźniem jakiś ram czasowych, podczas gdy w realu wystarczy przebywać, czasem coś powiedzieć i nie ważne, kiedy i w jakim tempie.

Bardzo niewielu :-). Znam sporo osób, które tylko bardzo, bardzo ważne sprawy zostawiają na rozmowy twarzą w twarz: mówią wtedy: spotkajmy się to porozmawiamy a osobie po drugiej strony ciśnienie szybuje w górne rejestry że stresu i przerażenia cóż to za gardłowa sprawa. Lubię się spotykać żeby pogadać, ale z bliskimi znajomymi mogę gadać równie swobodnie przez telefon lub whotsap: nawet bardzo długo. Bardzo długich rozmów nie prowadzę jednak zbyt często, 1 na tydzień, 1 raz na dwa tygodnie -pogadam z przyjaciółką przez godzinę i mi wystarczy :upside_down_face: Teraz trochę się pozmieniało, bo ciężko się spotykać i pozostały rozmowy telefoniczne…

U mnie tak zwykle było, ale podczas pandemii się przystosowałam, że z większością ludzi gadam przez telefon albo wcale i teraz też umiem gadać przez telefon przez 2 h. :wink: