Jako że forum aż tętni życiem,rano i w nocy

Bieszczady nawiedzałem w latach 70 ubiegłego wieku. Fantastyczne wspomnienia. Nie piłem księżycówki z niedźwiedziami, ale z drwalami i wypalaczami węgla, jak najbardziej.

No przecież Ty byłbyś główną atrakcją. Wszyscy przyjeżdżaliby głównie po to, by zobaczyć, jak z tym niedźwiedziem w gawrze pijesz. Wszystko inne to tylko tak “przy okazji”.

Tiaaa … turyści by stali i głowili się, który z tych dwóch to niedźwiedź? :sweat_smile:

Uważasz, że jest jakieś podobieństwo? :wink:

Kiedyś Bieszczady marzyły mi się
i wymarzone w Bieszczadach misie.
Lecz teraz chyba nie dam rady,
bo wszędzie są takie układy,
że niejaka chytra Herytiera,
wymyśliła takowe kryteria,
że zamiast błogiego spokoju,
byłby zapierdziel w pocie i znoju.
Miast na misia poklepać misia,
i księżycówkę sączyć dzisiaj,
od za pięć piąta do wpół do trzecia,
w budce robiłbym za ciecia.
Dziękuję za rady i inne przysługi
i wierszem niedługim spłacam długi.
:stuck_out_tongue_winking_eye: :wink:

Mam pewne podejrzenia. :grin:

Misiek po całozimowym śnie w gawrze jest wychudzony. No to już sobie mniej więcej wyobrażam Twoją sylwetkę. No chyba, że podobieństwo nie tkwi w sylwetce, tylko w… uszach(?). :wink:

Szkoda, że nie jagodzianka ale hmm … mogłam nie dawać wyboru. :smiley:
A te kryteria to nie ja wymyśliłam tylko urząd skarbowy, nadzór budowlany i jeszcze kilka innych ważnych instytucji. :smiley:

  1. Z sylwetki jestem raczej z tych letnich miśków.
  2. To nie uszy. :wink:

Nooo… te letnie to po miodku mają takie fajne okrąglutkie brzuszki :smiley: :+1:

Zapomniałam przez to wszystko podziękować.
Przepiękne strofy, przepiękne. :smiley: I rymy są. :smiley:

Bylo sie zalapac do ekipy przed Twin Tower - bagaz lotniczy sam docierał do klienta. Z przeprosinami, ze szynka zaliczyła 80 dni wokol swiata w druga strone. I musiala ominac Australię

W Bieszczadach to zmija sie na mne wyspala, gadzina ponoc jadowita