I pokrewne ?
Hit czy kit?
I pokrewne ?
Hit czy kit?
a komu to potrzebne?!
Podobno działa i to skutecznie?
Nas nie przyjmą do klubu…
Być może problemy alkoholizmu nie są już tak powszechne jak niegdyś, bo faktycznie jakoś mało się o nich słyszy.
Grupy terapeutyczne, hit czy kit, znowu pełno tego było lata temu, a teraz? Nie wiem, trzeba by się lepiej przyjrzeć temu tematowi.
Może to wszystko było zbyt amerykańskie, i wymarło śmiercią naturalną w naszych szerokościach geograficznych.
Może tego typu grupy przemieniły się na bardziej indywidualne podejście do tegy typu tematów, alkoholicy, narkomani, etc.
To chyba zależy od rodzaju uzależnienia?
A swoja droga siedzieć narzekając, że wodka winna I fundować sobie nadzorce typu co to nie da nawet piwka do golonki???
Są bardzo potrzebne…
Tylko ignoranci i osoby pozbawione elementarnej wiedzy w tym temacie mogą myśleć inaczej…
Żadna terapia nie pomoże jeśli alkoholik nie będzie chciał przestać pić i nie zrozumie że ma problem
Znam wielu którzy po kilku miesiącach nie picia wracali do picia. To jest w człowieku do śmierci
@okonek to chodzi o grupe wsparcia. O to, ze czlowiek nie jest sam jak pies. Tam sa rowniez DDA-Dorosle Dzieci Alkoholikow. Oni bardzo pomagaja, bo nie osadzaja i jesli czlowiek sie zobowiaze czesto do pracy nad soba to to go trzyma do wychodzenia z uzaleznienia, a oni wiedza, ze alkoholikiem sie juz do konca zycia, nawet jak sie nie pije.
Alkohol jest bardzo silny. Popatrz na ludzi bezdomnych którzy mimo ogromnego mrozu wolą zostać w kanałach i pustostanach i tam pić zamiast iść do ciepłej noclegowni
W noclegowniach kradna, sa pluskwy i inni ludzie, ktorych trzeba znosic. A w kanale masz spokoj. Oni moze mysla, ze jakos dadza rade, ale temperatura ich pokonuje. A ci z AA maja jednak w wiekszosci gdzie mieszkac. Nie czuja sie samotni w kupie.
Ja nie muszę się przyglądać, ja mam ten problem każdego dnia, bo w instytucji leczącej miedzy innymi alkoholików pracuję.
Tak więc ten tego…
pozdrawiam z dyzuru. Własnie przed chwilą znów miałem co robić…
Nikt tu nie pisze, że są jakieś bardzo skuteczne terapie, ale każda sprawdzona powoduje, ze szanse na wyleczenie zwiększają się. Ktoś napisał, że zna alkoholików, którzy wrócili do nałogu a ja znam już setki takich, którzy z niego dzięki terapii wyszli.
Widać jescze nad tego typu przepaścią mentalna nie stanęłam.
Kpic z tego nie ma co, bo każda metodada przywrócenia czlowieka do świata żywych dobra.
Niestety wśród dewotow i zwolenników prohibicji?
Wytwarza się atmosfera, ze czlowiek, ktory takiej pomocy potrzebuje to slabeusz spisany na straty?
A kulturowo? Niepijacy podejrzany.
W kanale są szczury. Mam takiego znajomego który śpi w miejscu w którym jest gorąca rura z wodą. Ma tam ciepło ale mówi że szczury są straszne i nie pozwalają spać. Gryzą i zjadają co tylko się da. Za dnia zbiera złom i pomaga osiedlowemu dozorcy za 400 zł miesięcznie.
Picie zawsze wygra
Wiesz, jak ktos wpadl w picie to trudno z tego wyjsc. W samotnosc tez ludzie wpadaja czesciowo, bo historia dziecinstwa byla taka, ze czlowiek sie boi ludzi. ![]()
Mam dla koleżanki zadanie. Wybacz, ale wymyślanie zagadek to moje hobby.
Proszę znaleźć w odpowiednich źródłach ilość leczących się alkoholików w Polsce
Następnie poszukać, jaki procent leczonych jest w stanie wyleczyć się z nałogu. Dodam, ze nie jest to imponująca liczba tych %
Proszę teraz podać, ile rocznie jest dzięki temu ludzi uratowanych od alkoholu.
“Według raportu Akademii Polonijnej w Częstochowie w Polsce liczba uzależnionych od alkoholu i nadmiernie pijących sięga od 4 do 5 mln, co ma oznaczać, że osób żyjących w zasięgu społecznie negatywnych skutków alkoholizmu jest około 12 mln”.
To dane z polowy 2024r.
Koszty tego nalogu sa w Polsce ogromne, nie bardzo mam czas szukac, bo wysylam te znienawidzone CV
,te AA sa bardzo potrzebne, bo jakby liczyc na urzednikow to by pol kraju w rowie lezalo.
“Wsparcie bliskich i grup samopomocowych (np. mityngi AA) – zwiększa szanse powodzenia terapii, pomaga przejść przez kryzysy i nawroty. Leczenie uzależnienia ma charakter długoterminowy”.
Muchy też nie czują się samotne w kupie… ![]()
2:8. Taka jest proporcja. Ale, mimo, ze się nie pije, alkoholikiem jest się do końca życia.
Dokładnie. Ważne jest, co rozumiemy za wygranie z nałogiem.
Można przestać pić, ale alkoholizmu z siebie już się wyrzucić nie da.
Gdyby nagle przestano pić lub palić koszty byłyby jeszcze ogromniejsze i groziły by kryzyzem finansowym w takim państwie. Niestety ale taka jest smutna prawda. Każdy łyk alkoholu, każdy papieros to wpływ do budżetu, ad produkcji tego począwszy. Łącznie nałogowcy nie dość, że opłacają straty, które czynią, to jeszcze dają bardzo duży zysk. Wielu abstynentów z tego korzysta nawet o tym nie wiedząc.