Potrafisz siebie określić?Bez ankiety....

Wiesz kim jestes?
Jestes o tym przekonany/przekonana?
A moze jestes rozdarty/a?
Jak to kiedys bylo z Rózami Europy…“Stancie przed lustrami” :smiley:

4lajki

Ja jednak jestem rozdarty…
Od wielu lat…Raz H.Bogart,raz F.Zappa a kiedy indziej,St.Mc Queen…Choc nie pale,lubie Delona gdy rzuca niedopalki…
Itp.A jak sie wraca do swego grajdolka,wszystko jest inne…Wcale nie gorsze,inne!
I slucham trąbki Cheta Bakera,jak zawsze,gdy slucham gitary Jimmi Page’a…
Czytelnik ktory zrozumial o co mi chodzi,jest bardzo inteligentnym czytelnikiem!
Ok.Pobudka o 4.10…Wasze zdrowie :smiley:

2lajki

Ja wiem. Takie 6,5/10.

Czyli?

Wiem kim jestem, wiem, że jestem bardzo bardzo skomplikowanym mechanizmem składającym się ze skomplikowanych układów. Jest we mnie zarówno prostota, jak i różnorodność, są też skrajności. Jestem nieoczywista, choć mogę czasem stwarzać takie pozory. Nie powinno się mnie wrzucać do jakiejś szuflady, bo ja bym się tam udusiła i tupała nóżką, że takie szufladkowanie jest krzywdzące, nie oddaje w pełni mojej osobowości. Trzeba mnie poznać na różnych polach, żeby zlepić mój obraz w jedną całość. Człowiek powierzchowny może nie zauważyć wielu aspektów, może też nie docenić. Ja sama wciąż się poznaję i będąc w różnych sytuacjach odkrywam coraz więcej. Generalnie zależy mi na tym, żeby być osobą pozytywną i żeby inni mnie tak odbierali. Wtedy czuję się sobą i czuję się szczęśliwa.

3lajki

Czyli co…Masz wiele twarzy?
Raz jestes Bardotką a innym razem,królową Wiktorią?Nie bierz sobie do serca tych porownan bo chodzi mi tylko by obrazowo podkreslic czyjeś rozdarcie…
Ale i tak…Widać ze lubisz siebie.
To bardzo fajne.

1lajk

Tak, mam bardzo wiele twarzy, bo są we mnie pierwiastki stałe i to wszystko, co na mnie działa i pokazuje mnie przez pryzmat tego, co na mnie działa, jak działa i gdzie z kim i po co :smiley: Jestem elastyczna, a zarazem mam kręgosłup.

2lajki

Łatwo Ci sie pisze o sobie.To rzadkie.
A dowodzi wewnetrznego spokoju :slightly_smiling_face:

2lajki

A wiesz, że to też duża zasługa pytamy.pl? Nigdy nie miałabym tylu okazji do zastanawiania nad sobą, tak bardzo, jak własnie tam. Lubię pisać o tym, co czuję, bo to takie indywidualne i tylko moje, a także lubię porównywać siebie z innymi, odkrywać w nich różne zakamarki w odniesieniu do siebie, w określeniu kogoś, odnalezieniu w kimś czegoś, co mnie ubogaca. Mnie ludzie bardzo inspirują.

2lajki

Nie chcialbym byc złosliwy wobec koleżeństwa ale…Ostatnio masz chyba mniej po temu,okazji :wink::wink:
Poza tym…Dla mnie to wciaz pewna zagadka.Jakim cudem pewne przekonania,kontakty posuniete do granic ryzyka,moga w ogole funkcjonowac,wplywac na zycie gdy…jedno drugiego nie widzi??? :innocent:

Raczej potrafię, lubię te wszystkie testy psychologiczne itd., dla mnie to klucz do robienia wielu rzeczy efektywniej, lepiej i w ogóle, żeby najpierw dobrze znać samą siebie i wiedzieć mniej więcej, czego mogę się po sobie spodziewać.

1lajk

No to machnij jakis portrecik na poczekaniu.
Tylko…Prosze,nie na pol strony bo…mecz jest :wink:

  1. Mam mniej okazji, ale i mniej mnie też tutaj ciągnie. Rzadziej tu zaglądam. No i ludzi mało.
    2.To kwestia zaufania, a otworzyć się jest znacznie łatwiej przed kimś, kogo się nie widzi i nie zna, ważne, że jest w zasięgu wtedy, gdy chce nam się gadać, no i ktoś ma ochotę się włączyć w to gadanie nienachalnie, sympatycznie.
2lajki

Rozumiem.Gdybym byl w domu,tez pewnie bym odpuscił…Ale jestem pubowym zwierzakiem i lubie sie do kogos odezwać…
Kwestia zaufania…No wlasnie!Jak mozna miec zaufanie jesli sie kogoś nie zna?
My tutaj to pol biedy bo chyba wszyscy są dorosli…
Niemniej az ciary mi po plecach żyć nie dają gdy sobie wyobraże taką łatwowierność wśród dzieciakow…
Poza tym…Ja akurat mam na odwrót.Bez kontaktu wzrokowego,trudno mi zmusic serce do bicia…

Ok :wink:
Jestem opanowana i to jest moja główna zaleta. Jestem konsekwentna i punktualna, raczej mam do siebie dystans. Generalnie nie jestem miła, ale tak po prostu mam, nie robię tego złośliwie.
Zawsze szybko chodzę, lubię się wypowiadać publicznie (ogólnie to inteligencję językową mam wyrąbaną do końca skali), nie lubię tabu, mam lekką obsesję na punkcie planowania wszystkiego, do tego jestem modelowym flegmatykiem i mieszczuchem.

1lajk

Wydaje mi się, że chodzi o to, że nie trzeba mieć zaufania. Jak się kogoś nie zna, to można mu powiedzieć praktycznie wszystko z bardzo małym ryzykiem poniesienia jakichkolwiek konsekwencji z tego tytułu.
Zauważyłam, że zwłaszcza o trudnych dla nich rzeczach ludziom często łatwiej mówi się obcym niż bliskim osobom.

1lajk

Dobre!
Ty jestes mieszczuchem???Jestes pewna?
Szybko chodzący flegmatyk…No to jest wrecz zjawiskowe :slightly_smiling_face:

1lajk

Jestem strasznym mieszczuchem. Wyjadę choćby na kilka godzin do dużego miasta i mam kopa energetycznego na kilkanaście godzin (nie-mieszczuchy większe miasta zwykle męczą, czyli odwrotnie). Posiedzę w mniejszym albo nawet w jednej dzielnicy trochę większego (nie w centrum) i po max kilku tygodniach (a czasem i dniach) błagam o zetknięcie z cywilizacją :wink:
Szybko chodzę, co wygląda komicznie, zwłaszcza w zetknięciu z moim usposobieniem+wzrostem (bo szybko przebieram nóżkami, dodatkowo sadząc duże kroki).

1lajk

Tak,jest w tym szalenstwie jakas metoda…Ale ryzyka ona nie eliminuje w zadnym wypadku…
Moze i wyspowiadac sie tak jest latwiej,w koncu tak spowiedz funkcjonuje…
Ale zeby za tym szlo jakies przywiazanie,przyjazń…To dla mnie wciaz zagadkowe.
Zagadkowe nie znaczy złe…
Podoba mi sie to ze najwyrazniej tutaj w TEJ rzeczywistosci,nie mam racji.To oznacza ze ilu ludzi,tyle rozwiazań :wink:
I niech bedzie ze chyba setny raz powtorze:Niech zyja roznice miedzy ludzmi!!!Albo inaczej:Śmierć urawniłowce!

1lajk

Nad swoim chodem jeszcze sie nie zastanawialem ale to pierwsze,mamy wspolne.Wielkie miasta,to jest to!!!

1lajk