Roland Garros

Iga - Kostiuk 1:2. Bez przełamań, obie dobrze serwują.

3:2 - najgorszy gem Igi, na czysto.

4:3 - piękne przełamanie, podwójniak Kostiuk i cudowna gra Igi.

I cóż tu napisać? Cztery pod rząd błędy Igi i sama się przełamuje na czysto 4:4.

Teraz przełamuje po zaciętej walce. Miała 2 breaki i nie wykorzystała, dopiero trzeciego 5:4.

5:5 - nie będę komentować tego co Iga odpiera…

5:7 szkoda nerwów.

1:3 - Iga przełamuje się znów samo do 0. Widać, że jest rozbita. Po meczu.

Maja Chwalińska wygrywa I set z Parry 6:3. Z zapartym tchem czekam co dalej?

6:3 dla Majki!!!

To nie jest NADZWYCZAJNY mecz.Błędów nie brakuje…Francuzka nie strzeliła 7 albo 8 razy do pustej bramki…To więcej niż gem…
Polka zaś wydaje się być znacznie sprytniejsza.Najczęściej w ogóle nie wiadomo co zrobi!
Ma znakomity,zaskakujący bekhend i mimo iż top spiny dzisiaj jakby nie były zabójczą bronią Majki to przewaga była w pierwszym secie wyrazna…

Parry jest zdecydowanie silniejsza.Jak trafia,mamy problem…Tym bardziej że ona bez przerwy atakuje…To jeszcze nie koniec.

WOOOW!!! Chwilowo stać mnie na tyle. :flexed_biceps::+1:

Kort Phillipe’a Chatrier uciszony!!!
Maja Chwalińska w ćwierćfinale RG!!!

Ktoś kto to ewentualnie przewidział w zakładach,powinien chyba być już teraz ustawiony do końca roku :innocent:
Od stanu 2:2 w 2 secie,Maja całkowicie zdominowała Parry,odebrała jej ochotę do gry i co jakiś czas,zmuszała do kolejnych błędów…Co za spokój!
Podkreślam to i podziwiam bo Parry podobnie jak Świątek stała się ofiarą samej siebie,waląc bezmyślnie fatalnym forhendem.
Natomiast minięcie Majki i rewelacyjne 3 loby w secie i do tego ten zadręczający top spin…No pierwsza klasa!!!
Teraz Kalinska,z pewnością o klasę lepsza zawodniczka od Francuzki…Jak tu utrzymać ten poziom w kolejnej,8 grze? :innocent:
Niemniej już teraz,DZIĘKUJĘ za wzruszenia!!!

To był mecz kobiety z szamoczącym się facetem.Różnica w sile tak właśnie wyglądała…Ale Majka zrobiła fantastyczną rzecz dla tenisa w ogóle.Pokazała że siła to nie wszystko!
Nawet zabawne jest to jak kolejne zawodniczki nie kojarzą w ogóle co się odbywa :rofl:

Właśnie to miałem napisać. Od kilku lat oglądam szczegółowo kobiecy tenis ale pierwszy raz widzę zawodniczkę grającą takim stylem, który jest kijem w szprychy aktualnego trendu. Wszystkie cztery, z którymi teraz wygrała, po prostu glupiały na korcie. Jeżeli Maja zachowa szybkość, ruchliwość, dokładność i uwierzy w siebie to potężnie może namieszać.

I tu pozwolę sobie na ryzykowną tezę, otóż Iga kiedy wygrywała grała po swojemu, kłopoty zaczęły się od dostosowywania jej gry do tej atletyki. To była po odejściu Wiktorowskiego. Może się mylę ale to wrażenie zacząłem odnosić po oglądaniu Maji w akcji. I ten spokój Chwalińskiej. Ona nie podnieca się zbytnio zdobytym punktem ale i nie okazuje emocji po straconym. Wyciąga wnioski z błędow i zaraz jest poprawa. Świetnie prowokuje zmuszając do błędow swe rywalki, jest cierpliwa i uparta w obronie nie siląc się na fajerwerki. To wszystko bez siłowego zadęcia. No i ta konsekwentna Wola wygranej. Dążenie do celu u niej jest bardzo widoczne.

A mnie dziś szczena opadała i klapała podczas oglądania dzisiejszego pojedynku.

Jak tak zagra z Kalińską to półfinał jest w zasięgu.

Jest w zasięgu.
Niemniej jeśli przeciwniczki z topu oswoją się z gra Majki,i zaczną ja odpowiednio czytać,nie będzie jej to tak “łatwo” szło.Ale póki co, zostawmy te bliżej nieokreśloną przyszłość :innocent:

U panów też pozamiatało…
Gość,Hiszpan chyba,który właśnie zaczął ze Zverevem…Z pewnością pierwszy raz go widzę… :thinking:

Kostiuk-Svitolina 2:1…
A jednak!!!
Czy ktoś zatrzyma Ukrainkę?
Chyba tylko ktoś kto jest w stanie grać jak…Świątek i serwować jak…Hurkacz.

Widziałem ten mecz. Kostiuk, moim zdaniem może wygrać turniej.

Tymczasem za chwilę Maja powalczy z Kalińską. Faworytką nie jest ale apetyt rośnie w miarę jedzenia a półfinał jest lepszy od ćwierćfinału.
Pogoda się zmieniła w Paryżu, jest pochmurno, chłodno, silne porywy wiatru.

Juuureek! Czy Ty widzisz to co ja widzę? 4:1.
5:1.
Robi się nieciekawie 5:4.

Uff.. 7:6 7:3.

2:1 wiatr bardzo miesza obu tenisistkom. Maja przełamuje.
3:1.
4:1.
5:2 i Maja serwuje.
5:3 - Maja przełamana, Kalińska zaczyna pogoń…, ale nie z Mają takie brunnery :zany_face: 6:3 :+1::+1::flexed_biceps::+1:

Coraz bardziej pachnie sensacją bo w pojedynku Sabalenki z Shnaider jest
1:1 i 0:3 w secie III. Do tego machanie i rzucanie rakietą i kopanie piłeczki. :smiley:
0:4. 0:5.
6:3 5:7 0:6.
Jakoś mi nie jest przykro. :face_with_tongue:
Nie to, że jestem złośliwy ale niezwykle mnie raduje gdy gabarenka przegrywa. Ona i Maja zrobiły mi dzień ponieważ Shnaider w półfinale grać będzie z Mają.

Co do meczu to polegał on na tym, która mocniej piedrolnie piłką, a gabaryna w III secie przypominała Igę w ostatnim secie z Kostiuk. Schneider wrzeszczała, uryna stękała. :rofl: I bardzo obrazowe było uzewnętrznianie emocji przez urynę. :joy:
.

Maja - Shnaider.
Po przepięknym tenisie I set dla Mai 7:6 (7:4)

3:4 i przerwa medyczna dla Shnaider. 6:4. Maja w finale!!! :+1: :grinning_face:

To był był przepiękny pojedynek z obu stron najeżony tenisowymi cudeńkami. Bardzo wyrównany. Nie doceniłem ruskiej. I od razu mówię, ona też będzie niedługo mieszać na szczycie touru.
W tym pojedynku oprócz emocji było wszystko to co najpiękniejsze. Nikt nie wygrywa z Sabalenką ot tak sobie. To nie był przypadek.

Mecz Poki z Rosjanką polegał na tym, która którą zrobi sprytnie w bambuko. Mało atletyki, dużo techniki, myślenia, determinacji do wygrania i spokoju obu tenisistek. Walka - palce lizać. A jaka dokładność obu dziewczyn? Niektóre zagrania to laserowa precyzja. Skuteczne skróty zza końcowej linii mnie powalały.
Nie ujmując niczego Mai, ten mecz mógłby się różnie skończyć. Polka, jednak wykazała się lepszym zdrowiem. Rywalka miała skurcze, widać było, że rusza się na oparach ale wielki respekt, że mimo to biegała do każdej piłki. A nabiegać to się obie nabiegały i te nieprawdopodobne przerzuty Majeczki.
No cóż, przygotowanie kondycyjne w sporcie jest jednym z ważniejszych elementów wygrywania. To Maja zabiegała przeciwniczkę. A przecież był jej to dziewiąty pojedynek w tym turnieju, dla Rosjanki szósty.
W sobotę naszą malutką Majeczkę czeka walka z Andriejewą, która wygrała z Kostiuk. 6:1 63.
I tu dwa zdania o Ukraińce. Wygrana Mirry to właśnie zasługa samej Kostiuk. Albo się źle czuła, albo nie wiem co, ale, przepraszam za porównanie, jej gra przypominała grę Igi - błąd za błędem i gliniany serwis.
Do soboty, zatem…

Pamiętam @collins02, kiedyś napisałeś o nieznanej mi wtedy Chwalińskiej, że to takie żywe srebro. Miałeś rację…

Maja w finale
:beer_mug:

I to po przepięknej grze.

I to z ruską fają
Iga ma następczynię

Kostiuk wygrala 17 spotkań pod rząd…Nic nie trwa wiecznie ale…Wydawało mi się że będzie więcej gry.Teraz pytanie czy to tylko taka chwila czy Kostiuk zacznie dołować jak Kenin czy Keys…
Co mnie to jednak ma obchodzić :innocent:

Jestem na urlopie.Miało nie być laptopa ale…Siła wyższa.Wyszedłbym na kabotyna,nie wysylając choć paru słów!
Oglądam tenis od lat 90-tych i to raczej systematycznie.Na tyle na ile to było kiedyś możliwe.W czasach Fibaka,Borga,Panatty czy Connorsa grałem na asfaltowych kortach,ile sił starczyło :innocent:
I po tych wszystkich latach istnieje taka pokusa by chrzanić farmazony w stylu"to już było",nic mnie nie zaskoczy albo “widziałem to już ze sto razy…”
I często to prawda!
Dzisiaj jednak wszystko się zmieniło…Nie,nie dzisiaj…W ostatnim tygodniu!
Zawsze starałem się podkreślać urodę tenisa.Grę zawodniczek które wyłamują się z tendencji siłowego łomotu a’la Williams czy Mauresmo…
Mało ich…A jeśli są,mają mało do powiedzenia…I nigdy już chyba nie będzie drugiej Martiny Hingis…
Tymczasem jednak mamy nagle Majkę Chwalińską.
Mamy kogoś kto zaszokował świat.I takiej gry,jestem pewien,nigdy nie widziałem…
A co jeszcze piękniejsze i zabawniejsze,nigdy nie widziałem sytuacji gdy wszystkie przeciwniczki są bezradne i zwyczajnie głupieją wobec nieszablonowej gry Majki…
Jak to w ogóle możliwe by z taką grą tyle osiągnąć.Z niezaleczoną kontuzją,mając lepszy bekhend niż forhend,będąc zawodniczką leworęczną! :innocent:
Oglądałem ten mecz nieco spokojniej niż…pierwszego seta z Kalinską…Nieco…Właściwie to nic nie znaczy :joy: I tak rozlałem odrobinę herbaty…
Coś cudownego.
Niestety nic więcej nie potrafię z siebie wyksztusić… :wink:

Oglądałem dwa wywiady, jeden z Venus, drugi ze Shnaider. Williams rozpływała się nad grą Mai, a Shnaider mówiła, że momentami traciła nadzieję na wygraną. Z kimś takim nie grała i wobec obrony Mai traciła tę nadzieję, co ją jeszcze bardziej stresowało, co Maja odbierała to wpadało. A w ogóle to tenisowy świat jest w szoku. Ja też. I mocno podejrzewam, że Ty również.
MJa grała ten mecz przeziębiona i też korzystała z przerwy medycznej biorąc jakieś tabletki.
Co będzie jutro? Pojęcia nie mam i nawet się nie obrażę jak nie wygra. Ale zwycięstwa życzę jej całym sobą.

Maja w którymś z wywiadów powiedziała, iż nie ma strategicznego sponsora. No to teraz się od nich nie opędzi. :grinning_face:

Co do Kostiuk to mam zdanie podobne do Twojego. Bardzo ją lubię i jej grę.

Gdybyś nie był na urlopie założyłbym temat o VNL, wśród pań już się rozpoczęło. Ale chyba oprócz Bingoli, nikt nie nie wie co to jest. A pisać sobie, a Muzom to mi się nie chce.

Zgadza się.Dlatego odpuściłem już przynajmniej kilka wątków które jeszcze ze 2 lata temu,zapuściłbym nawet na urlopie…
Wiem tylko że niemal w połowie odmieniona kadra Polek pokonała Belgię 3:2 i Czechy 3:0.A Czeszki puknęły Chinki na ich terenie :rofl:
Moim zdaniem,Majka ma szanse z Mirrą…I ten mecz może [choć nie musi przecież…] wyglądać nawet lepiej niż z Sznajder…
Paradoksalnie,gdyby Parry trafiała te swoje szalone woleje i smecze,to chyba tamten mecz byłby najtrudniejszy.Parry jednak jest klasyczną zawodniczka z końca top-100 i raczej tam pozostanie :wink:
A Majka wyraznie albo JESZCZE nie wie gdzie się znajduje,albo już się otrząsnęła.Bo wyraznie oprócz wielkiej radości,prezentuje jeszcze pewność siebie!
I na koniec dodam że cholernie się cieszę że właśnie taka urocza dziewczyna,w ciągu tygodnia stała się baaardzo bogata! :star_struck: