https://kobieta.gazeta.pl/kobieta/7,107881,29487395,ojczym-zabronil-13-latce-grac-wiec-oskarzyla-go-o-molestowanie.html
Swego czasu podobna sprawa była przedstawiona w Uwadze TVN, tylko tam matka została przez nastolatkę pomówiona. Tamta mama wierzyła dziecku nawet, gdy w przedszkolu oskarżyła nauczycielkę. Tak w ciemno.
Taki wiek, a i dzieci ropuszczone.
Bo teraz dzieciom wszystko wolno. A jeśli nie, to spokojnie można wygadywać bzdury żeby można było robić to, co się chce, a nie to co się powinno.
Aha, znaczy tak jak myślałam. Sami sobie pewnie ten bicz ukręcili dorośli.
Social media, tiktok, szkoła (rówieśnicy) i YouTube. Tam są wskazówki
Nie ma głupich psów, są głupi właściciele.
Nie ma głupich dzieci…
Całkiem bezstresowe wychowanie na zachodzie, głównie w Szwecji, gdzie powstało, zaczyna być ograniczane. Dwa pokolenie wyrosłe bezstresowo nie bardzo radzą sobie w życiu. Tak sobie niedawno gdzieś poczytałem.
Pasem w dupę to będą mieli szacunek gówniarze.
A tak przy okazji co do odszkodowań przyznawanych przez państwo to większe dostał były prezydent Olsztyna za utratę pracy niż Komenda za długoletnie więzienie.
I tak oto poziom moralności w środowisku dzieci zrównał się z moralnością więzienia a i to nawet nie, bo więźniowie podobno mszczą się za krzywdę dzieci…
W poniedziałek o 8.20 rano dostałam SMS: “Błagam, zabierz mnie stąd” (gazeta.pl)
Po to jest ministerstwo edukacji, po to są kuratoria, by walczyć z takimi patologiami i zapobiegać im. Ale ważniejsze są cnoty niewieście i inne bzdury. Do wielu nauczycieli też można mieć pretensje, ale z drugiej strony, gdy się ten zawód deprecjonuje, to nie ma co wymagać.
To nie tylko polski problem.
Kilka dni temu blizniaczki skoczyly z dachu. Jedna nie zyje, druga w stanie krytycznym. Powod? Zaszczute w szkole tylko dlatego, ze pochodzily z Argentyny, co dla czesci Katalonczykow wychowanych w skrajnym nacjonalizmie jest gorsze od bycia murzynem.
Ministerstwo robi wszystko, by przypodobać się rodzicom. I to nie do teraz, a od wielu lat, coraz bardziej.
Zaczynając od
- tępienia w szkołach drugoroczności, bo to porażka n-la,
- przepuszczania w kl 1-3 bez względu na wszystko
- wprowadzenie przepisu, że z jedną “jedynką” można przejść do następnej klasy,
- uznając, że z jedną jedynką maturę można uznać za zdaną i startować na studia
- zalecając niepytanie dzieci w poniedziałki, bo to po weekendzie
- zalecając niezadawanie w piątki, bo to “na weekend”
- obniżając wymagania na maturze; zamiast PONAD 50 % punktów przecież wystarczy zdobyć 30% i już zdać
- rodzicom nie można powiedzieć nic złego o dziecku, a jeśli już koniecznie, to tylko tak, delikatnie, kończąc rozmowę jakąś pochwałą dziecka
- uczniowi należy zwracać uwagę w sposób b. delikatny, żeby nie “uszkodzić” mu wrażliwej psychiki
itp
Dodaj do tego coraz bardziej roszczeniowych rodziców i już widzisz, że uczniowi wszystko wolno.
Miły Boże, dzisiejsze dzieci w moich czasach szkolnych nie przeżyły by ich z powodu swej nadmiernej wrażliwości. Co do prześladowań, to nauczyciele na takie zachowanie pokazali by małym prześladowcom, co znaczy prześladować drugiego. A 80% rodziców jeszcze by dopomogło robiąc swym pociechom poprawkę w domu. Ale ojcowie mojego pokolenia, kiedym ja gówniarzem był, paski mieli nie tylko do spodni podtrzymywania.
W roku szkolnym wywiadówki były 4 razy w roku i były to przysłowiowe sądne dni dla małych rozrabiaków. Niektórzy tatusiowie byli tak zapalczywi, że nawet nie dochodzili tego, co ich latorośl narozrabiała, wystarczył sam fakt skargi ze szkoły. I właśnie to “prześladowane” pokolenie z którego się wywodzę, obaliło komunę.
No i racja!!!
Dzisiejsze reakcje rodziców są diametralnie różne:
do nauczyciela:
- mój Staś tego nie zrobił, niech pani poszuka innego winnego
- moja Ania jest grzeczna, nie używa takich słów
- on jest bardzo grzeczny w domu
A najczęściej: “to nie moje dziecko”
Sama słyszałam, jak matka, po rozmowie ze mną, już na korytarzu, mówiła do dziecka - szóstoklasisty: “czego ta baba od ciebie chce?”. Gdy mnie zauważyła, to krzyknęła do dziecka: “czekam w samochodzie” i tyle jej było.
A donosy do KO, kończące się rozmowami dyscyplinującymi nauczyciela (w towarzystwie dyrektora, to kolejny problem.
Szkoda słów
Niestety…
Z tymi paskami to nie zawsze, ale wyladowanie gogiczne rodzica po powrocie z wywiadowki grozilo…
Oj, pamiętam te przemowy ojcowskie po każdej wywiadówce.
I nikomu do głowy nie przyszło, że to szkodzi na psychikę dzieeecka…
Kiedys wiele rzeczy doroslym do glowy nie przychodzilo.
Ale dzieciaki tez sie uczyly jak dzialac w grupie, bo pod kloszem trzymane nie byly.
“Z mojego doświadczenia wynika, że maluch, który był obiektem manipulacji emocjonalnej rodziców, w przyszłości często sam będzie manipulował.”-sami dziecko uczą