Western czy gang?

No to i w Polsce zaczyna sie dziać dziwnie. Strzelanina? To coś, co dotychczas u nas nie było zbyt częste.

tutaj opis

1 polubienie

Było… Jak nie w tej, to w innej formie. :wink:
Polska jest dość bezpiecznym krajem. Przynajmniej na razie.

1 polubienie

Oj, no wiem, że się zdarzało, ale chciałam zabłysnąć, więc podałam tę informację jako wydarzenie na skalę światową.
upside_down_face

2 polubienia

:joy: :joy: :joy:
Miałam taką ciotkę, co w latach 90-tych z domu bała się wychodzić, ,bo w gazetach piszą’’ :wink:
A jeszcze wcześniej podobno chłop bez zębów z imprezy potrafił wrócić.
Myślę, że teraz jest o wiele spokojniej i bezpieczniej, niż kiedyś. Monitoring zrobił swoje, a i kultura ludzi jest inna. Mniej wtrącająca i awanturująca się, że tak powiem. Jak byłam dzieckiem i jeździłam do szkoły, w autobusach potrafili się o politykę wykłócać, na granicy rękoczynów czasem. :flushed:
Teraz przenieśli się do netu , siedzą kulturalnie w smartfonach i jest święty spokój. :wink:
A media jak to media…

4 polubienia

O bron, niekoniecznie legalna łatwiej.
Ja wole nie myslec, co by bylo gdyby w Polsce byl swobodny dostęp do broni. Mysliwi to czasem pomyla jelenia z czlowiekiem ( albo dzikiem, tak sie tlumacza), ale sąsiad sasida raczej z bazantem ni pomyli :smile:
Bandyci poki co nie kombimuja i siegaja po maczety.

2 polubienia

Wygląda na to, że nasza czasem trochę zaściankowa pod tym względem ojczyzna zaczyna robić się bardziej światowa. Niedługo “panowie w garniturach” z samochodów będą strzelać do ludzi :joy:

2 polubienia

To nie żadna “strzelanina” tylko najprawdopodobniej nieporozumienia rodzinno - uczuciowe. I daj tu ludziom powszechny dostęp do broni - będzie jak w USA. A tymczasem w Polsce:

4 polubienia

Wygląda na to, że coraz bezpieczniej jest. Mimo wszystko kiedyś bezpieczniej czułam się wychodząc gdzieś wieczorem niż teraz. Może wyobraźnia mi się bardziej uruchomiła? :thinking:

3 polubienia

Raczej na pewno. Ja nigdy nie byłem obiektem żadnej agresji w miejscu publicznym ani w domu (nie licząc żony, rzecz jasna :slight_smile:

4 polubienia

W latach 90 w Polsce strzelaniny w miejscach publicznych rzadkością nie były. W moim sąsiedztwie zdarzyły się dwie takie obok lokalu Malibu, który był miejscem przesiadywania różnej maści gangsterów. Zresztą lokal należał do jednego z takich. To było, bodajże w 93 lub 94 i odbiło się w mediach w całej Polsce. W jednej z nich użyto nawet kałacha i krótkiej broni palnej, w tydzień później gangusy załatwiały między sobą tematy bronią krótką.
W obu tych wydarzeniach zginęły na miejscu dwie osoby, jedna zmarła w szpitalu, a rannych było 7 albo 8, w tym dwie kobiety i jedno dziecko lat ok 10. Te rąbaniny odbyło się nieco ponad 200 metrów od bloku, w którym mieszkałem.

6 polubień

Nie spotkałam się z tym. Widocznie mieszkałam w bezpieczniejszych miejscach. :joy:

2 polubienia

To były czasy, że gangusy jeździły mercami i podobnymi, a policja polonezami i nyskami. Na posterunkach “uzbrojeniem” były jeszcze maszyny do pisania. I nie było miesiąca by w telewizorze nie informowali tym, że tu i tam ktoś do kogoś strzelał. Najczęściej w Gdańsku, Szczecinie i na Górnym Śląsku. Coś mi się przypomina, jeszcze o jakiejś głośniej strzelaninie w Bydgoszczy.

4 polubienia

Widocznie Olsztyn był pod tym względem spokojniejszy.

2 polubienia

Wynika z tego, że tak. Coś tam w Elblągu też było. To był czas mafii i bezradności jeszcze wciąż milicji obywatelskiej, którą dla niepoznaki przemianowano na policję. Dopiero na przełomie wieków układ sił zmieniać się zaczął na korzyść prawa.

3 polubienia

Pod Bydgoszczą. Miejscowość Piecki na dużej polanie przy jeziorze były 2 konkurencyjne bary. No i doszło do sporej strzelaniny.
A jeszcze w Bydgoszczy słynna była jak zlikwidowali “księcia” znaczy to była egzekucja tylko gość przeżył ale jest roślinką.

1 polubienie

Bo tam mieszkają mili i spokojni ludzie, @joko :kissing_heart:

3 polubienia

I zna się, co poniektórych… :grinning:

3 polubienia

To raczej kwestia dzielnicy. W Bydgoszczy jakiś czas mieszkałem na Szwederowie starym i raczej nie polecał bym tam osobom spoza łazić po zmroku.

Ameryka Polska

Ale…Z opisu dosyć wyraznie wynika że to patologia albo “zwyczajne” porachunki rodzinne.Do gangów to akurat w tym przypadku,bardzo daleko.
Poza tym…“Zaczyna”?Hmmm…
Nigdy nie doświadczyłem żadnych strzelanin choć mój kumpel,aspirant czy inny jakiś tam,policjant,znany był z tego że lubił pokowboić…po piwie.Ale i tu,w moim towarzystwie raczej tylko stawiał :wink:
Natomiast uliczny bandytyzm to przede wszystkim lata 90-te.Gdzie bym się nie udał po zmroku,tam gnój i rozróby.Tam gdzie mieszkałem,także.I to w mojej posesji.
Mój siostrzeniec został napadnięty i pobity,ja byłem okradziony.Spotkałem się też w 2005 roku,z przemocą w pracy…
Jako że w tym na ówczas,zupełnie bandyckim kraju,nie było sie do kogo zwrócić,nie ukrywam że myśl o wyjezdzie,kiełkowała w tempie przyspieszonym.

4 polubienia