Western czy gang?

A propos częstego porównania do wypadków drogowych. Zastanawiam się czemu wolno sprzedawać samochody rozwijające prędkość przekraczającą limity na drogach?

1 polubienie

Temat rzeka. Od zarania dziejów motoryzacji konstruktorzy doskonalili swe maszyny, by coraz szybciej i wygodniej się przemieszczać w czasie i przestrzeni. Wraz ze wzrostem wydajności pojazdów drogowych zaczęto regulować dopuszczalne prędkości. Wszystko szło w miarę harmonijnie do momentu, gdy inżynierowie na tyle udoskonali procesy produkcyjne i same konstrukcje pojazdów, że gdzieś począwszy od lat 70ych przeciętny Szmidt, Smith i za niedługi czas również Kowalski, otrzymali do dyspozycji wehikuły w coraz to bardziej znaczący sposób przekraczające możliwościami dotychczasowe ograniczenia prędkości. Tradycja, że maksymalna prędkość pojazdu o co najmniej 70-80% powinna przekraczać dopuszczalną prędkość w terenie niezabudowanym tak mocno zakorzeniła się w motoryzacji, że kierowcy nie chcą wolniejszych pojazdów a próby wprowadzenia ograniczeń są traktowane jako ograniczenie wolności i wyboru. Niemniej w UE od jakiegoś czasu już wprowadza się zakusy na zmianę tego stanu rzeczy. Na razie są to systemy ”miękkie”, które informują. Kolejnym krokiem zapewne będzie wprowadzenie mechanizmów, które nie pozwolą rozwijać większej prędkości, niż dozwolona. Potem będą pojazdy w pełni autonomiczne, zapewne wynajmowane na konkretne podróże, pojazdy indywidulane będą tylko dla wybranych, dla reszty zautomatyzowany zbiorkom … i będziemy niczym mróweczki.

1 polubienie

Jestem za taką wolnością, co nie zagraża postronnym. Zbudować tory dla miłośników ostrej jazdy i niech tam się ścigają. Zamiast zabijać niewinnych ludzi. :rage:

1 polubienie

Na to jeszcze poczekamy.
Natomiast co do arametrow aut?
Drogi publicze to nie tory wyscigowe.
To, że auta savciraz szybsze i mimo wszystko bezpieczniejsze w konstrukcji to nie znaczy je jego posiadacz nie wyszedl z mentalnosci jazdy na ośle, gdzie madrzajsza czescia zespołu byl zwierzak?
Obserwuje kolejną nagonke, tym razem jej ofiarą padaja mlodzi ludzie, pelnoletni. Bo się paru chojrakow w weekend rozwalilo?
Swiadczy to bardzi źle o samym procesie nauczania jazdy i wpojenia postawowego odruchu - myslenia za kierownica, a tego nie nauczysz kazac wkuwac kodeksowe nazwy znakow drogowych, ale intuicyjnego odbierania ich zbczenia i pzyjecia do wiadomosci, ze one jednak do czegos służą. To taki przyklad. Nonsensow jest więcej. (ale przymajmniej starsi ludzie i kobiety za kierownica maja troche wolnego?)

Ciekawe, że np. maszyniście pociągu nigdy nie przyjdzie do głowy pojechać z ułańska fantazją 160 km/h na odcinku gdzie obowiązuje ograniczenie do 80. :slight_smile:

1 polubienie

Przekraczanie prędkości na kolei jest bardzo problematyczne - bardzo łatwo stracić “prawko”. Obecnie niesforny skład w większości sytuacji można zatrzymać zdalnie.

1 polubienie

Oj kolego? Jeden po ulansku pojechał.

To sa suche dane techniczne, ale motorniczy miał wczesniej “odbitki” z szybka jazdą, co zreszta dokumentowal na YT. Tiktoka wredy nie bylo.

1 polubienie