Wimbledon 2026

Ale żal mi Mai. Tak nie powinno być
:pensive_face:

Obejrzałem bardzo ciekawy pojedynek. Odbył się między dwoma Ukrainkami a zakończył wielką niespodzianką. Otóż, młoda Singur pokonała samą Switolinę. A zaczęło się zgoła inaczej i nic nie zapowiadało takiego końca. Elena tłukła rodaczkę do stanu 4:0. Singur wydawała się bezradna ale w piątym gemie zaczęła nagle grać tak, że mi szczena opadła. Switolina była w stanie z ledwością wybronić swój serwis a poza tym młoda Ukrainka zademonstrowała całą gamę zagrań tenisowych i odbierała wszystko, co możliwe i co niemożliwe. Switolina zaczęła robić dziwne błędy oraz podwójniaki. W II odsłonie nic się nie zmieniło, Elena była coraz bardziej obrażona w stylu Igi a młoda rozpędzała się coraz bardziej aż do wygrania meczu. Nie spodziewałem się, że Singur ma taki potencjał. Wygrała 7:5 6:2.
Ta sama Singur w RG wyeliminowała wielkiego pulpeta czyli Townsend.
Dla ułatwienia dodam, że Singur mieszka w Warszawie a jej trenerem jest Celt.

Czyli tradycji stało się zadość…Kto grał topowo,predzej czy później dostaje “niespodziewane” baty.
Chyba jestem już zmęczony zauważaniem tego…Przynajmniej od 3 lat, ciagle to samo…

Hubi wygrywa I set z Ofnerem 7:6/9:7. Bardzo wyrównana gra aczkolwiek na dobrej jakości.
Set II też dla Hubiego 6:4. O ile w I partii nie było przełamań, to w II, Hubi zagrał fenomenalnie przy podaniu rywala i to przełamanie dało 5:3. I nie zmarnował swego serwisu przy 5:4 zamykając seta.

Jestem pod wrażeniem jak po raz drugi Hubert przełamuje rywala. 5:4 i Polak serwuje.
Braaawooo! 6:4. Drugi kapitalny mecz Hurkacza. W zwycięskim gemie “zabił” Ofnera serwisem. I żeby nie było, w tym pojedynku obaj pokazali, że znakomicie znają się na graniu w tenisa. Nie pamiętam u Hubiego aż takiej pewności siebie. I to w drugim jego meczu z rzędu.

Hurkacz ma co odrabiać bo jest bardzo daleko za Majchrzakiem w notowaniach.I dobrze że taka forma przyszła na Wimbledon.Lepiej się nie da.
Niestety nie miałem transmisji.Leci mecz Węgra Fucsovica ale o tej porze w turnieju każdy może być niezadowolony z wyboru…Normalka.Może jak za godzinę włączy się drugi kanał,będzie coś ciekawszego…

Wczoraj kosztem snu oglądałem pojedynek Sereny z Joint. Australijka urodziła się 4 lata po wygraniu przez Serenę pierwszego jej Wimbledonu i mogłaby być jej córką. 24 lata różnicy. Zaskoczyły mnie obie bo to była trzysetowa gra na najwyższym poziomie. I tak sobie przypuszczam, że gdyby Williams miała 15 lat mniej to dzisiaj kobylenki i pozostałe z 10 byłyby za jej plecami. Serena przegrała bo to było nieuniknione w związku z nieubłagana biologią ale to co czasem pokazywała wbijało w glebę. Od kilku lat oglądam tenisa i nie przypominam sobie aż takich akcji. A jakie długie wymiany! I teraz uważaj, ta młoda dziewczyna z Australii (lat20) pokazała też niesamowity potencjał. Idzie młode z naszą Mają, Singur i Point, myślę, że jeszcze kilka młodych tenisistek nie miało okazji pokazać kunsztu. Można mniemać, że to chwilowe, ale to są młode tenisistki i żądne krwi tak jak Andriejewa. Bardzo nie chciałbym się mylić (co też jest możliwe) bo mocno by to urozmaiciła tour. Zatem niech młode lwiczki atakują . To byłoby z wielką korzyścią dla tenisa. Takie usiłowania zmiany warty. Nie żałuję, że poszedłem spać późno. Zresztą to co oglądałem spędziło mi sen z powiek. Pełne trybuny i, kurna, większość czasu ludzie na stojąco.

Chyba chodzi Ci o Joint…
Pozostanę sceptyczny i to bardziej niż kiedyś.
Kiedy szlemowe turnieje wygrywały S.Kenin czy E.Raducanu,nie wspominając o ostatnich sukcesach Eali czy Mbuku,zawsze mówi się to samo.
Andrejewa to co innego.Jako dziewczyna jest tak głupia że trudno znalezć odpowiednik.Ale jako tenisistka to znakomity przykład ruskiej szkoły która rozpleniła się po całym świecie.W dodatku w rękach znakomitej jak dotąd w tej roli,Conchity Martinez.
Andrejewa to dla mnie najlepsza zawodniczka z tych uniwersalnych,od czasu Simony Halep..Niemniej i ona przegrywa zaraz po wygranym turnieju…
Dzisiaj po prostu nie ma tej powtarzalności co dawniej.I tylko szkoda że nie da się na chwilę obecną,wytypować roli jaką może odgrywać Chwalińska…

Mam teraz Sabalenkę z McCartney Kessler…

Przepalcowłem i umknęło to mej uwadze. Już poprawione.

W tym co napisałeś jest racja, widząc to co od kilku lat się dzieje tylko taki wniosek można wysnuć. Ale mojego “proroctwa” też nie należy wykluczać. To proces rozłożony w czasie, taka zmiana pokoleniowa. I trochę będzie szkoda, jeżeli tak będzie jak przypuszczasz.

Oglądam walkę naszych deblistów Majchrzak-Drzewiecki przeciw Smith-Romboli. Leci III set. 7:5 6:7…
6:6 więc super tie-break do 10 wygranych punktów.

Kessler miała ja na widelcu…Było 5:2 w 2 secie a jednak Sabalenka ją dogoniła i wygrała,po jednym z najlepszych tie breaków jakie w życiu widziałem!
Jaka szkoda “myszki” :face_holding_back_tears:

Zmiany pokoleniowe są nieuniknione bo w końcu nawet najlepsi odchodzą na emeryturę.Nie można jednak zapominać iż mamy do czynienia z pokoleniem"połamanych".
Chyba nie ma dzisiaj zawodniczki bez kontuzji,bez problemów psychicznych,bez trudnych do wytłumaczenia zapaści formy.A najlepszy przykład to całkowite posypanie się Czeszek.
Najwyższą średnia mają dzisiaj Sabalenka,Gauff czy Andrejewa…Czasem Rybakina,czasem jedna z Ukrainek…Ale nie postawiłbym na ich mecze więcej jak 20 złotych…No chyba że wcześniej wygrałbym gdzieś 100 000 :innocent:

Niestety, nasza para przegrała tie-breaka 8:10. Szkoda, ale, o ile mecz był idealnie wyrównany, to w dogrywce nieco lepszą jakość wykazali rywale.

Co do tych zmian, nie miałem na myśli tej naturalnej, biologicznej ale taki atak młodości. Taki, który uskutecznił by zamieszanie i mocno wzburzył wodę i trochę jej wymienił w tym stawie. Żeby takich jak Andriejewa było więcej w jednym czasie, a nawet lepszych… eeh, rozmarzyłem się, :smiling_face_with_sunglasses:

Maja na szczęście nie miała całkowitego skręcenia kostki tylko częściowe. To takie naciągnięcie i leczenie tego nie trwa długo, a co najważniejsze, nie pozostawia śladu po wyleczeniu. To bardziej uraz niż kontuzja. Taki uraz też miałem ze trzy razy. Jako dzieciak jeszcze. :grinning_face:

Właśnie oglądam Coco z jakąś Argentynką Sierra. Pierwszego seta wygrała Coco 6:3 ale dlatego, że jej przeciwniczka nie pokazała nic specjalnego, a Coco czasem też pokazywała piach.
Zaczął się II set i Coco sama się w nim przełamała dwoma podwójniakami i walnięciem w trybuny. :joy: 1:4 - co ta Gauff wyrabia? Iguje? :rofl: 3:6 - będzie III set tego takiego niezbyt dobrego tenisa. Coco zapewne nie przegra, bo Sierra nie pokazuje jakichś wybitnych walorów wręcz przeciwnie ale w takich sytuacjach różnie może być, samo liczenie na punkta serwisowe to za mało.
3:4 - Coco przełamana. Ostatecznie wygrała Coco w tie-breaku 10:7
Sierra sama sobie winna bo przy 5:4 serwowała po wygraną, miała piłki meczowe i zrobiła wszystko by tego gema nie wygrać. Doszło do dogrywki, Argentynka prowadziła 7:5 ale i to puściła błędami. W sumie mecz wzajemnych darowizn, trochę hojniejsza była Sierra.

Ja pierdykam! Obejrzałem piękny mecz Krejcikowej z Andriejewą i nie dla młodej ruskiej wimbledońska przygoda… :joy:
Wygrywa Czeszka 4:6 7:5 7:5. Wyrównana walka pełna zwrotów i kapitalnych akcji oraz błędów, których niemożliwe było popełnić. Na zmianę. Piękne wymiany, gdzie jedna drugiej zabierała inicjatywę aby nie trafić w pusty kort, albo przy siatce trafić w siatkę. Ale to dodawało tylko pieprzu tej smakowitej tenisowej potrawie. Obie pokazały świetną grę i to, że nieraz skrajne ryzyko się opłaca. I tu się za łeb łapałem widząc co wchodziło. Absolutny kontrast do tego co zademonstrowały Gauff z Sierrą.

Następny dziś dane jest mi oglądać tenisowy koncert.
Djoko prowadzi z Tsitsipasem 6:3 6:4. i w tych dwóch setach grał ten Novak. Tak ten z dawnych lat. Ciekawym czy wytrzyma zdrowotnie to tempo, które narzucił? On momentami bawi się na korcie za pomocą rakiety i piłeczki. Oo, w mordę jeża, Djoko fenomenalnie przełamuje Greka do 0 i 5:2. 6:2. Niesamowity tenisowy show w wykonaniu obu bo Grek też grał bardzo dobrze, a nawet wspaniale. Ale dziś Novak wygrałby z każdym bo, powtarzam, to był ten Djokovic. Uśmiechnięty udziela wywiadu w białej marynarce. I teraz ogarnia mnie ciekawość żrąca czy utrzyma tę jakość i zdrowie w dalszych meczach. Jeżeli tak, to problem będą miały dzisiejsze asy tenisowe w tym turnieju.

W uzupełnieniu dodam, że Serena prezentowała podobną grę, niestety, ale jej, akurat zabrakło zdrowia.

I cale szczęście!!!
W duchu cały czas kibicowałem Joint.

Juras, lecę na ryj przez tego tenisa. Ale oderwać się nie można. Spadam, do jutra. Aha, jedna z naszych białogłów pociechy potrzebuje. Nie to, że się migam, ale sił już brak…

:joy:

Wiem…W pracy jednak jestem.

Bedzie się dzisiaj działo ale na razie nie ma już w turnieju Mirry !!!

Opisałem powyżej wrażenie z jej meczu z Krejcikową.

Fakt…Umknęło mi chyba bo wciąż mam w oczach mecz Senegal-Belgia​:upside_down_face: