@benasek nie słuchaj ich. My mamy rację.
Może nie dalo sie jeszcze tej górnej granicy zmierzyć?
Faktem jest, że teoretycznie zalążki życia maja wieksze szanse przetrwania w temperaturach bliskich 0 Kelvina niz w obloku goracej plazmy.
Doprawdy?Mróz ma granice?
Mysle ze wycieczka w okolice azjatyckiego,sowiecko mongolskiego i chińskiego pogranicza,moglaby zasadniczo zmienić Twe zapatrywania
Dzwoni Sasza z Leningradu do Fiodora na Syberię:
-Ty, stary słyszałem, że u Was tęga zima - mówi Sasza.
-Jaka tam tęga. Raptem -25°C
-Tak? A ja słyszałem w telewizji, że -60°C
-A, chyba, że na dworze.
A dokładnie ,w Jakucji,iles tam lat temu.Choć nie sadzę by tam dotarło tzw."globalne ocieplenie"i cokolwiek zmieniło.
Ja nie wiem, czy ja wolę mróz, ale zimno mi się kojarzy z tym, że można wrócić do ciepłego domu, natomiast przed upałem nie ma ucieczki.
Dotrze, byl taki czas, ze Ziemia byla ciepła. I stezenie tlenu w atmosferze wyzdze. Innym problemem jest, ze nie byl zdaje taki uklad lądow jak dziś, wiec cyrkulacja ciepla byla inna. Co z tego obecnego wyniknie?
Ja mówię w tym samym stylu, tylko na odwrót.
Z dwojga złego wolę upał.
Łatwiej od niego uciec…
Sa pomieszczenia klimatyzowane. I w razie czego mozna odwiedzic Patagonię.
Każdy niech sobie woli co chce…
W zimę to większość będzie woleć upał.
To przecież do przewidzenia…
Mnie to najbardziej męczą waltowne zmiany temperatury. Dlatego nie mam klimatyzacji latem.
@joko gdzieś się schowała, bo wg prognozy mrozy mają przyjść m.in. najpierw w jej rejon
Joko dziś zrobiła cos niesamowitego, wymagającego sporego wysiłku umyslowego. Udało sie jej znakomicie.
Ma teraz prawo sobie na leżaczku drinka sączyc i odpoczywać…
Na torebki też są pewnie przeceny…
Trudno zdecydowac. I jedno i drugie kiepskie.
Teraz to chyba mtozu bardziej sie obawiam. I czekania na pociąg opoźniony
Promki są na płaszcze i kurtki ciepłe chyba jeszcze…
A na dobrze wyprawione baranice? Czy inne kożuchy?
Bo jak juz sie zje ten szaszlyk barani to skorki by wypadało zagospodarowac?
Oczywiscie ze ma.
Tą temperaturą jest - 273, 15 st C.
Bardziej zimno juz być nie może.
W swym życiu doświadczyłem kilka razy temperatury ponad -30C. Pierwszy raz jako dzieciak zima 62-63. Ta zima była bardziej zimowa od tej zimy stulecia, bodajże 76-77. Dwa razy na tydzień zamykano szkoły. Niektóre zakłady pracy też były nieczynne przez kilka dni. Pamiętam potężne pryzmy śniegu wzdłuż ulic i wąskie ścieżki na chodnikach.
Drugi raz to jakoś na początku tego stulecia w Lublinie, kiedy moja córka tam grała w piłkę ręczną i pewnej niedzieli jechałem autobusem z zięciem na jej mecz, to mi aż pod oczami zamarzało oraz w nosie gdy na przystanku czekaliśmy na ten autobus. Okazało się, że wtedy było --31C. O temperaturach pomiędzy --15 do --27 w moim życiu, nawet nie ma co wspominać.
W Holandii jakoś tak przed 2012 był jeden dzień --17 i to spowodowało w tym dniu sukcesywne zablokowanie wszystkich autostrad na kilka godzin. Normalnie, ciapciaki.
Wracając do tej pierwszej mojej zimy, to gdy szkoły były nieczynne, to my dzieciaki i tak szaleliśmy na dworze, do domu przychodziliśmy z siostrą przemoczeni od śniegu do samych majtek i nieco przemarźnięci, i mama musiała zaraz przebierać nas w suche ciuchy. Ogrzewanie było na piece kaflowe i one, naprawdę dawały ciepło.
Chyba już z dwojga złego mróz.