Post postem, bez jedzenia to sie wytrzyma., ale woda? I elektrolity?
A w ogole to jak moja cioteczna babka mawiala? W Oświęcimiu grubych nie bylo? Kobitka rocznik 1898, kulka energii i optymizmu, zyla 90 lat . A co do jedzenia? Dobre, smaczne i ladnie podane mialo byc, z naciskiemm na ładne
Wodę można pić do wody mozna dodac szczyptę soli. Oprocz tego czarna kawa lub herbata bez cukru. Najdluzej bez jedzenia wytrzymalam 52 godziny
Ponad rok robilam takie posty, ale teraz dalam sobie spokoj, bo wagę mam w porzadku i skupiam się na tym by niczego mi nie brakowalo w organizmie
Wagi nie trzymam, zaszlosci hormonalne. Cos wypadaloby z tym zrobic .
Zaczac myslec zamiast tworzyc utopie?
Viekawa jesrem wzornictwa jakie tworzysz? Lub akceptujesz?
Dla przyzwoitości mogli by podać autora tego wierszyka homonimowego. Ja to uczynię. Stworzył ten wierszyk Jerzy Ficowski, pisarz, poeta, znany piewca i znawca Cyganów.
No stworzyl.
A tyje się i z hormonow i stresu i trybu życia i różnych. Wcale nie nienażarty. I polecam każdemu jeść co 3-4godziny a nie jak część z nas zasuwać w robocie nie dbając o siebie, bo potem nikt się nie martwi czy masz co jeść i gdzie mieszkać, jak się rozchorujesz.
Jedzenie to jedna z przyczyn tycia.
Tyje się z różnych powodów i każdy “przypadek” powinien być traktowany indywidualnie.
100% racji.
Pic wodę,ruszać się SYSTEMATYCZNIE a nie od święta,biegac lub jeździć na rowerze,odstawić batony, chipsy i nade wszystko,oblesne napoje energetyczne i NIE GŁODZIĆ SIE!
Do tego w miarę systematycznie,spać i nie obżerać się np.po godzinie 19.00.
Co do diet,nie wypowiadam się bo się nie znam i nie potrzebuje tego.Ale ograniczenie słodyczy,dużo owoców na zmianę z warzywami to takie abecadło.
Z tym że moim zdaniem,najważniejszy jest ruch!
@benasek niektórym z tęsknoty wzrasta apetyt i chęć na słodkie. Chociaż gdyby miłość konsumować to może by parę kalorii zeszło…
Ja ostatnio z bezruchu utylam…nawet jak mialam masę stresów to tak nie utylam, bo mialam też ruch.
Kolejny do humanitarnego odstrzalu?
brzuch większy niż biust. Budda
Na dzień dobry zrób badania: wyklucz cukrzycę, niedoczynność tarczycy, chorobę Hashimoto, anemię. Jeśli nie masz przeciwwskazań suplementuj witaminę D i magnez. Włącz jakikolwiek ruch: spacer, basen, określoną liczbę kroków. Przyjrzyj się co jesz, jak jesz, i ile jesz (Możesz przez tydzień lub dwa prowadzić dokładny monitoring). - na tej podstawie wybierz dla siebie zdrowsze zamienniki lub wprowadź zdrowsze nawyki - wszystko ma być robione pod Ciebie i dla Ciebie - tak aby było zgodne z Tobą, Twoim stylem życia, tym co lubisz robić i jeść.
No więc mam chorą tarczycę a lata jadłam w pośpiechu i nieregularnie. Dbanie o siebie jednak wymaga uwagi i czasu.
Przypomniała mi się klientka w średnim wieku…jak mi wybuchnęła płaczem wyrzucając słowa- nie jadłam pączków, nie tykałam smalcu, odmawiałam sobie smakowitości, żyłam fit i ćwiczyłam całe życie… i co mi z tego, jak zachorowałam, a za kasą te tłuste grubasy siedzą, są zdrowe i szczęśliwe.
Nie wiedziałam jak zareagować…podejść przytulić, czy co… napomknę, że i ja należe do tych zaokrąglonych tu i ówdzie
Na mnie działa, bo motyle w brzuchu zajmują dużo miejsca
Tylko to musiałoby jakoś częściej i chyba systematyczniej się pojawiać wkrótce po tym jak sie motyle w bąki zamienią
Ja też. Łatwiej się wtedy tyje, a trudniej chudnie.
Spróbuj wprowadzić sobie nawyk jedzenia na siedząco - jedzenie tylko przy stole. A co z tarczycą - kontrolujesz, bierzesz leki?
biorę lek dożywotnio już