Western czy gang?

Tak to nie działa. Strzelectwo w Polsce uprawia niemal cały przekrój społeczeństwa. Oczywiście nie brakuje osób dobrze sytuowanych, jednak bardzo często są to ludzie tak zajęci pomnażaniem swych dóbr, że nie mają czasu na takie, czy nawet jakiekolwiek inne hobby. Z drugiej strony pod strzelnicę w równej proporcji do bardziej zamożnych podjeżdżają osoby pełnoletnimi samochodami w outficie z dyskontu. W zdecydowanej większości strzelectwo w Polsce uprawia klasa średnia. Nie brakuje wśród nich ludzi na etatach, samozatrudnionych czy fachowców budowlanki, itd., czyli ci, co po 8 godzinach pracy mają czas, by poświęcać się jakiejś pasji, a nie spędzać czas przy telewizji czy przewijaniu rolek w internecie. Panie również nie są taką rzadkością. W praktyce takie hobby nie rzadko jest tańsze niż chociażby wędkarstwo czy modelarstwo. Jednak nie jest to aż takie tanie, żeby zajmowały się tym osoby ze wspomnianych przez Ciebie nizin społecznych. Na sam start trzeba jednak przeznaczyć tą średnią krajową i jest to bariera, której pewne grono osób nie jest w stanie przeskoczyć materialnie, lub mentalnie.
Co zaś tyczy się demonizowanej ostatnio broni czarnoprochowej, fakt, można ją nabyć bez pozwolenia i rejestracji. Używki na popularnych portalach zaczynają się od około 1,5 tys. polskich nowych złotych i za tą kwotę nabywamy w pełni sprawny i użyteczny … kawałek bezużytecznego metalu. Poza kulami, przybitkami, kapiszonami, smarami, środkami czyszczącymi, prasami … … … do jej działania konieczny jest jeszcze odpowiedni proch. W Polsce obecnie nie da się legalnie kupić czarnego prochu bez wyrobienia europejskiej karty broni, co jest jednoznaczne z jej rejestracją na swoje dane osobowe. Sumarycznie koszty znów są niezbyt przychylne osobom, których najbardziej się obawiasz.

W naszej sytuacji geopolitycznej właśnie jest powód by płakać nad takim stanem rzeczy. W wielkim skrócie: Na świecie nie brakuje przykładów, że rozwój kultury strzeleckiej pomaga w formowaniu armii jeszcze w czasach pokoju. Brak zaznajomienia z bronią sprawia, że większość młodych nawet nie myśli o wstąpieniu do wojska. Już obecnie mamy niemałe problemy z formowaniem armii zawodowej i rezerwy. Z kolei w czasach wojny byłoby z kogo formować obronę terytorialną, czy patrole obywatelskie. W razie ataku agresor również musi brać pod uwagę poziom ewentualnego oporu społecznego, możliwość formowania oddolnych ruchów dywersyjnych czy partyzantki, itp., itd., etc. … można by napisać cały elaborat na ten temat.
Nawet jeżeli chodzi o czasy pokoju, to przykładowo ”eksperymenty” w różnych częściach świata dawno dowiodły, że spadek uzbrojenia społeczeństwa wprost proporcjonalnie przekłada się na ilość włamań do domów i mieszkań ”na gorąco”, czyli w czasie, kiedy przebywają tam domownicy. Jak by nie zakłamywać rzeczywistości, czeka nas okres, kiedy nasilenie pewnych zjawisk będzie zauważalne i odczuwalne. Oczywiście nie będzie to taki armagedon, jak wieszczy jedna strona sceny politycznej, ale też nie będzie to taka sielanka, jak mydli strona druga.

To fakt. Nigdy nie byliśmy narodem uzbrojonym (w czasach pokoju) … w czasach PRL. Poza tymi czasami to cały czas byliśmy. :stuck_out_tongue_winking_eye:
Do czasów zaborów każdy wolny obywatel Polski mógł posiadać broń, czy to szlachcic, mieszczanin, Żyd, Lipek, nawet chłopstwo. Broni palnej w Polsce było wówczas naprawdę niemało. Pierwsze próby ograniczeń miały miejsce w czasach zaborów, wiadomo z jakiej przyczyny. W czasach międzywojennych wprowadzono prawo odnośnie wymaganego pozwolenia na broń, ale było na tyle liberalne, że posiadanie broni było powszechne. Za należyte rozbrojenie Polaków wziął się dopiero pewien austriacki malarz a jego robotę dokończyli fani niedoszłego absolwenta seminarium w Tbilisi.

Tak więc nie widzę powodów, przez które mielibyśmy w mniejszym stopniu korzystać z praw dostępnych dla innych obywateli UE. Jak pisałem wyżej, wszelkie statystyki wskazują, że Polacy zasługują na takie samo traktowanie.

1 polubienie

Ale ten okres przejściowy, kiedy uzyskanie pozwolenie na broń stało się prostsze, niż uzyskanie prawa jazdy trwa już ponad 20 lat. Około 300 tys. osób w naszym kraju ma około 800 tys. sztuk broni na ostrą amunicję. To tego jest jeszcze około 500 tys. sztyk broni rozdzielnego ładowania. Czy w związku z tym trup ścieli się gęsto? Czy ci ludzie biegają po ulicach i strzelają do siebie?
Ja pisałem wyżej, w ciągu roku jest więcej zdarzeń ze służbową bronią w obecnie trzykrotnie mniej licznym środowisku policyjnym, niż wydarzyło się przez te 20 lat w cywilnym środowisku strzeleckim.
Sam nie jestem za powszechnym i niekontrolowanym dostępem do broni. Ale niech obecna władza nie psuje już tego, co obecnie doskonale funkcjonuje.

2 polubienia

Podstawowym problemem jest ciągłe odwoływanie się do USA. Jakoś tak się dziwnie składa, że amerykańskie statystyki nie koniecznie pokrywają się z cywilizowaną resztą świata. A nawet z tą mniej cywilizowaną. Pomimo, że od 20 lat dostęp do broni w Polsce wcale nie jest skomplikowany i jakaś jej ilość już jest w społeczeństwie, to nikt legalnie nabytą bronią nie wymachuje na ulicach. To nie z tą bronią w ręku, a właśnie z nożem kuchennym lub w samochodzie spotyka się palantów na dopalaczach.

1 polubienie

Więc po co go jeszcze ułatwiać?
Nóż kuchenny wymaga bliższego kontaktu z ofiarą. Ba! Daje szansę opamiętania w trakcie.
Ile osób można naraz zaatakować bronią palną, a ile nożem kuchennym?
Po co dostęp do broni, gdy jeszcze szybciej można wybrać nr. alarmowy? Bez świadomości dalszego życia z faktem, że jest się zabójcą.
Każda broń może wypalić niekontrolowanie. Może też zrobić krzywdę broniącemu się w sytuacji stresowej. Podobnie jak z gazem pieprzowym- wiatr nie w tę stronę i leci na pryskającego. Tyle, że gaz raczej nie zabije.
Za dużo alkoholu/emocji i broń palna… Dziecko dostaje się do źle zabezpieczonej broni palnej… Co wtedy?
Tragedia ludzka, ale co to potentatów zbrojeniowych? Oni mają zysk. Podobnie jak zakłady pogrzebowe. A frustraci satysfakcję, jacy to wolni nie są. Może i na randkach im nie idzie, może życie osobiste się nie klei i tak naprawdę w wielkim świecie mimo przerośniętego ego, guzik znaczą… ale przynajmniej sobie postrzelać mogą. Czort z tym, że dla ich ,poczucia wolności’’ :rage: ktoś zginie, bądź bliskich straci.

1 polubienie

W sekrecie Ci zdradzę, że ten Clot nie jest nawet nabity. Nie trzymam w domu nabitej broni ze względu na dzieci. Liczę na to, że sam widok spłoszy ewentualnego interesanta. A jeżeli nie, to jest 1,2 kg żelastwa w garści … :grin:

A dla Ciebie mam flaszeczkę w piwniczce, bo ta z szafki byłaby za ciepła. :wink:

2 polubienia

Ja nie wnioskuję o ułatwianie, tylko o niepsucie obecnych regulacji.
Statystyki pokazują, że nożownicy nie są zbytnio skłonni do opamiętywania się.

1 polubienie

Zrozumiałam, że chcesz ułatwień dostępu do broni palnej. Może coś nie doczytałam. Jeśli tak, nie było tematu.

1 polubienie

Za łatwo w życiu też nie może być. Jakiś poziom trudności powinien być we wszystkim, co ważne.

2 polubienia

Ja ludzie cos dostaja “za frajer” to nie szanuja…

1 polubienie

Osobiście, nie byłem zwolennikiem powszechnego dostępu do broni. A i sporo miałem z nią do czynienia w czasach dawno przeszłych kiedy byłem sportowcem i wojsko było moim patronem, a właściwie to MSW, bo WOP wtedy przeszedł z MONu do MSW. Postrzelałem chyba ze wszystkiego, co miała jednostka łącznie z ckm i granatnikiem przeciwpancernym. Aktualnie jestem zwolennikiem kontrolowanego dostępu razem z testami psychologicznymi.
I do tego obowiązkowo pozwolenie na broń, a także przeszkolenie z jej używania. Osobiście, nie chciał bym być posiadaczem, a samo strzelanie leży poza moimi zainteresowaniami.

1 polubienie

Hmm…To jakaś cienka granica.Zupelnie się tym nie interesowałem i najwyrazniej mi umknęło…
Z tego co piszesz,wynika raczej ogólnospołeczny brak zainteresowania…
A jeśli tak to…bardzo sie zmieniliśmy jako społeczeństwo,przez ostatnich 20-25 lat

1 polubienie

Ja uwazam, ze nauka jak poslugiwac sie bronią to koniecznosc. Taki przeszkolenie kazdemu moze sie przydac.
Natomiast jej posiadanie juz nie jest niezbedne.
Myślowym bym się przyjrzala. Bo klusowników to chyba do konca wylapac sie nie da, sle tych z licencją? :wink:
Co do testow psychologicznych? To i dla wlascicieli psow, ras niekoniecznie uznanych za agresywne , ale dużych nawet rasy mieszanej czyli pospolicie mowiac kundli tez by się przydalo. Tak powyzej 10 kg.

2 polubienia

Wielkie brawa za tę wypowiedź!

Zanim zaczniemy rozmawiać o prawie posiadania broni trzeba by było uregulować prawo użycia. Bo obecnie jak postrzelimy włamywacza to my odsiadka włamywacz odszkodowanie. To nasza szara rzeczywistość. Wspominam sytuację znajomej u której na budowie były co chwilę włamania i która dostała wyrok za nie zabezpieczone gniazdko bo pana włamywacza prąd poraził. Tak na prawdę statystyki jedno a rzeczywistość drugie. Nielegalnej broni mamy sporo w Polsce i nie jest to jakoś trudne do zdobycia. Do tego jeśli nie wiecie można darmowo pobrać model w stl broni która wystrzeli 1-2 razy. Gdzieś w świecie nawet jest projekt by rejestrować każdą drukarkę 3d bo może stworzyć taką rzecz.

1 polubienie

Widzę jakiś ciekawy edit, którego nie było, gdy na Twój wpis udzielałem wypowiedzi przy tym, pochopnie dając polubienie. Tak więc czuję się teraz w obowiązku do tego odnieść.

Możesz mi wytłumaczyć w jaki sposób działa ta natychmiastowa ochrona przez wybranie numeru alarmowego? Nie zauważyłem, żeby na każdej ulicy czekał w gotowości patrol. Teleportacja również chyba jeszcze nie wchodzi w grę. Więc proszę o wyjaśnienie, jak to działa, z jaką prędkością i dlaczego jest szybsze od broni?

Wydaje mi się, że życie ze świadomością bycia zamordowanym byłoby jeszcze bardziej problematyczne. :stuck_out_tongue_winking_eye:

Poza tym wg. definicji naszego prawa zabójcą staje się w ściśle określonych warunkach i obrona konieczna w żadnym aspekcie nie wyczerpuje znamion takiego czynu.

Kolejne spekulacje. Tutaj polecałbym jednak zapoznać się z warunkami uzyskania pozwolenia, bo pomimo iż nie jest to wyjątkowo trudne, nie jest to jednak jak wyjście po bułki do piekarni i począwszy od pewnych kosztów, trzeba przejść określone barania, egzaminy teoretyczne i praktyczne, wywiad środowiskowy, spełnić wymogi przechowywania broni. Nie jest tak, że dostaje je każdy kto chce. Egzamin z przepisów prawa również sprawia, że podchodzą do tego ludzie reprezentujący trochę wyższy poziom intelektualny, niż chłopaki spod bloku. Poza tym przez głupotę pozwolenie o wiele łatwiej bezpowrotnie stracić, niż je uzyskać.

Tutaj uczciwie przyznam, że ryzyko wypadków zawsze istnieje, niemniej w naszym systemie szkolenia i warunków przechowywania może wynikać jedynie z zaniedbania lub świadomego łamania przepisów.

No i taka wisienka na koniec.
Po co to zbiorowe wyzywanie innych? Jeżeli masz tego typu uprzedzenia i jakieś chore wyobrażania, to może czasami warto zastanowić się, czy nie zachować tego dla siebie. Zamiast lżyć innych, czasami warto włączyć myślenie, by nie wypisywać tego typu idiotyzmów.

1 polubienie

A jezeli ktos po prostu lubi sobie postrzelac? Nie do zwierzat czy ludzi, ale dla samej frajdy? Niekoniecznie z broni palnej, z łuku, wiatrowki? Czy potrenowac rzucanie nożem?
Za chwile dyskusja zejdzie cze powinno się pozwolic na trzeningi tzw. sztuk walki, niekoniecznie golymi rękami?
Ludzie adrenaline produkują, gdzies musza ja zużyć - jesli jest to w warunkach kontrolowanych?
@czarny_rycerz , nie da sie ukryć, ze po zachowaniu i wypowiedziach rekonwalescenta Ziobry to jednak w system mozna zwątpić.

1 polubienie

Gwoli ścisłości. Również trenowałem łucznictwo, obecnie mam dwa łuki i w młodości ćwiczyłem także rzuty nożami … :rofl:

1 polubienie

To jest temat, o ktorym z ludzmi przekonanymi, ze uczyc sie poslugiwania narzedziami z zalozenia mniej lub bardziej śmiercionośnymi to od razu koniecznosc zabijania?
Ja wole w domu broni nie miec, bo jeszcze taki mi ja wyrwie i mnie zabije?
Choc raczej bym nie dala, to ryzyko zawsze istnieje…

A dla właścicieli żbików? :joy:

Ogolnie to najpierw odpowiedz na pytanie kto jest czyim wlascicielem? :grin::grin::grin:
Po usunieciu z pola dzialania porcji wedzonego bocku oczywiscie…

1 polubienie