To nie strzelanina, dostali ludzie dostęp do broni to sprawdzają jak strzela.
Mój były zięć jest myśliwym i ma w domu wypasiony sztucer. Mogę mu wiele zarzucić, ale nie tego, że robi coś nie tak z bronią, co by powodowało nieszczęście. Otóż, w domu trzyma broń w zamknięciu w oryginalnym futerale, z wymontowanym zamkiem - w tym pudle jest miejsce na zamek, takie wciskające i trzeba użyć siły by go wydobyć. Amunicję w specjalnym pudełku zamkniętym na kluczyk, tak jak i futerał sztucera. I to pudełko jest pod zamknięciem w innym pomieszczeniu. Składa do do kupy, kiedy idzie na polowanie. Raz tylko zrobił wyjątek, kiedy chciałem obejrzeć tego sztucera i sobie go rozłożyć i złożyć. Do tego dodam, że 10 lat temu jeden nabój kosztował 50 zł.
Ja w domu mam oprócz replik starych pistoletow wiatrowke predom stylizowana na waltera. Soadek po tesciu.
Nie pamietam kiedy z niej ostatni raz strzelalam, bo tu strach, alerty antyterrorystyczne i jeszcze jakis sąsiad na zawal serca zejdzie?
A ja posiadałem TT-33 z dwoma magazynkami - 12 naboi. Przez 4 dni, bo oddałem go tam skąd go dostałem. Oczywiście legalnie w czasach służby wojskowej. Była to broń służbowa.
A ja do dziś potrafię z zamkniętymi oczami rozłożyc i złożyć “kałacha”
Nie wątpię. Ja też to potrafię.
Jak Forrest.
“Jakoś dziwnie pasowałem do tego wojska”
Czy tak?
A ja nie potrafię
No nie… wojsko fascynowało mnie tylko techniką, sprzętem, zawsze się tym interesowałem. Tym bardziej że służyłem w lotnictwie, więc mogłem z bliska popatrzeć na samoloty bojowe a nawet posiedzieć chwile w kabinie miga, gdy kolega z obsługi mnie wpuścił. Ostrzegł tylko żeby nie dotykać czerwonego uchwytu katapulty jaki jest między nogami, bo inaczej będą mnie zeskrobywać z sufitu hangaru
Prościzna. Szybko byś się nauczyła. Szybciej niż rebusa rozwiązać.
No ok.
Kalach a samolot to jednak dwa,inne światy
Ale @Bingola , będąc w wojsku, przynajmniej do przysięgi, codziennie musiał czyścić swojego kałacha. Przy czyszczeniu broni rozbiera się ją na czynniki pierwsze.
To samo robił Forrest
Codziennie? Ha ha, raz na tydzień się czyściło.
Ja nie byłem żołnierzem liniowym tylko meteorologiem lotniczym. Kałacha miałem od parady
Ja tez nie
No, jak rebusy wchodza w gre to ja bylabym odporna na nauki…
Nie było to picie do konkretnego przypadku(tym bardziej z forum), tylko prywatna obserwacja, jaki typ ludzi najczęściej dąży do dostępu do broni. Bądź też się najbardziej z tym zabieganiem w oczy rzuca.
Dość mało kobiet w tym gronie. A kobieta jest zazwyczaj słabsza i to jej teoretycznie taka broń miałaby wyrównywać szansę. Jednak wydaje się, że większość kobiet powszechny dostęp do broń uważa bardziej za zagrożenie, niż coś co daje bezpieczeństwo. Jestem w tym gronie. Czuję się bezpiecznie w Polsce i nie chcę aby to się zmieniło.
To niech sobie strzela na strzelnicy, czy w innych wyznaczonych do tego miejscach, gdzie też po wszystkim zda broń. Albo niech wstąpi do służby mundurowej, czy związku łowieckiego. W innym razie zastaje mu paintball.
Okonku, nie osłabiaj mnie z mieszaniem w to sportów walki. W tym biorą udział CHĘTNI! W innym przypadku to się napad nazywa i jest poważnym przestępstwem. Chyba nie muszę dodawać, że w strzelaninach nie biorą udziału sami chętni.
Obserwacja czego? Fusów z kompotu truskawkowego, cienia zaćmienia słońca w zenicie, szklanej kuli czy dymu na wodzie?
Z powyższej dyskusji wynika, że nie masz styczności ze środowiskiem strzeleckim, nie uczestniczysz w procesie ubiegania się czy rozpatrywania wniosków o pozwoleń na broń, więc bardzo jestem ciekaw, w jaki sposób, jak liczną i reprezentatywną grupę udało Ci się prywatnie zaobserwować, że wyciągnęłaś z tego takie wnioski?
Chyba że akurat była to banialuka wymyślona na potrzeby chwili, wówczas nie pozostaje mi nic innego, jak uznać taki argument za niepodważalny …
Nauczyć się,można wszystkiego.Tylko czasem warto samego siebie zapytać,po co?Na siłę skoro to człowieka ani nie bawi,ani nie interesuje?